Antropologiczne „sensacje”

Science Magazine doniósł 21 lutego 2017, że przebadano pochówek 14 osób, liczący sobie co najmniej tysiąc lat w słynnym Kanionie Chaco w Nowym Meksyku, USA. Udało się pobrać DNA z ich szczątków. I co się okazało? Artykuł zatytułowany „Czy kobiety kontrolowały linię rodu w kanionie Chaco?“ stwierdza: “naukowcy doszli do zadziwiającego wniosku – status elity był przekazywany w linii kobiecej, od matek do synów i córek. I dalej: „większość społeczeństw w starożytności była patrylinearna, tzn. władza czy status były przekazywane przez męską linię rodu. Ale były wyjątki, jak na przykład społeczeństwo Lykii w starożytnej Turcji, w której status elitarny oraz pokrewieństwo przechodziły od matek na córki i synów. Co nie oznacza, że owe społeczeństwa były rządzone przez kobiety, ale wykazuje, że kobiety pełniły ważną rolę w przekazywaniu rodowej linii (w dokładnym tłumaczeniu brzmi to: kobietom była dana ważna rola w przekazywaniu…) Badacze długo debatowali nad tym, czy Chacoanie, mieszkający w wielopiętrowych domostwach, największym ich skupisku w Ameryce Północnej, mieli egalitarne i równościowe społeczeństwo, czy hierarchiczne społeczeństwo z wyodrębnioną elitą. „ (Science Magazine, Garry Shaw, 21 luty 2017).

Kaczina, duch przodków Hopi

http://www.sciencemag.org/news/2017/02/did-women-control-bloodline-ancient-chaco-canyon

Drugi artykuł z Neue Zürcher Zeitung wabi tytułem „Tu rządziły potężne matki“ (NZZ Angelika Franz, 08.04.2017) i dostarcza więcej wiadomości. W części wąwozu Chaco, w Pueblo Bonito, już w 1896 wydobyto bogaty pochówek 14 osób, ale dopiero teraz zespół badacza Stephena Ploga mógł przeprowadzić badania antropologiczne. Ostatni pochówek z roku 1130, nastąpił 330 lat po pierwszym, kiedy w Pueblo zaczęto budować ogromny kompleks budynków z 650 pomieszczeniami. W rozmowie z antropologiem Plogiem autorka dowiaduje się, że w większości społeczeństw Pueblo do kobiet należała ziemia i mężczyźni udawali się do ślubie do domu żony, natomiast do odprawiania ważniejszych rytuałow wracali do domu rodziców. Plog dodaje: „w historycznych społeczeństwach wioskowych (pueblo) wiele obrzędów było przeprowadzanych przez kobiety, ale, jak zwykle za najważniejsze byli odpowiedzialni mężczyźni. Dalej Franz cytuje informację, według której 13% współczesnych etnicznych społeczeństw definiuje się przez pochodzenie od matki. Znajdują się głównie na Pacyfiku i w Afryce. Do nich należy kilka grup na południowym Zachodzie Stanów. Czasy zmieniły się jednak dla wspólnot zamieszkujących do dzisiaj dolinę Rio Grande, wiele uważa się dzisiaj za bilateralne określając swoją przynależność do grupy przez linię rodową ojca jak i matki.

https://nzzas.nzz.ch/wissen/pueblo-bonito-maechtige-mexikanische-muetter-ld.652214

Dwa krótkie artykuły a tyle nieścisłości, nieporozumień oraz braku wiedzy. Science Magazine uspokaja czytelników, że jednak kobiety, którym dana była ważna rola (ciekawa jestem od kogo kobiety mogły dostać ten prezent?) jednak nie rządziły. Dziennikarka z NZZ z kolei jest przekonana, że potężne matki rządziły. Science określa rezultaty badań jako „zadziwiające“, według Ploga najważniejsze rytuały były przeprowadzane przez mężczyzn. Podczas gdy Science przywołuje jeden skromniutki przykład starożytnej Lykki na matrylinearność w dziejach człowieka, Plog zaznacza że jeszcze dzisiaj mamy 13% etnosów w świecie, które określają się przez pochodzenie od matki. Wszystkie te niejasności dowodzą jak bardzo temat społeczeństw o innym systemie niż patriarchalny jest nadal naładowany ideologicznie.

Pueblo Bonito, osiedle przypominające budową ul

Odkrycie antropologów w Pueblo Bonito jest ciekawe, ale nie zadziwiające czy niezwykłe. Potwierdza tylko naukowo dobrze znane fakty. O matrylinearności grup indiańskich pisało już wiele badaczy i badaczek. Dziwne że Science nic o tym nie wie. Już Robert Briffault w swojej książce „The Mothers“ z 1927 roku wspominał o tym. Wspominali o tym pierwsi koloniści na tych terenach, głównie misjonarze, których głównym zadaniem było wyplewienie tego „nieuporządkowanego, pogańskiego“ stylu życia.

Nigdy nie było społeczeństw, w których kobiety „rządziły“. Nawet w pełnych matriarchatach, w których była matrylokalność i matrylinearność, oddawano cześć kobiecym bóstwom i środki produkcji były własnością kobiet. O charakterystyce społeczeństw matriarchalnych więcej na blogu pod tytułem Definicja Matriarchatu pod zakładką Matriarchat.

Dzisiaj mamy jeszcze 13% etnosów na świecie definiujących się przez pochodzenie z matczynej linii. Po kilkuset latach brutalnej walki z wpływami patriarchalnych religii islamu i chrześcijaństwa, skutecznie wykorzeniających niezależność kobiet na wszystkich kontynentach. Wyobraźmy sobie przez moment, że kolonizacja przez monoteistyczne religie nie miała nigdy miejsca, jaki mielibyśmy dzisiaj procent społeczeństw matriarchalnych? Dwa razy tyle, trzy razy tyle? Imagine…

Parę faktów

O tradycyjnej kulturze Hopi, Navajo i Zuni, którzy wraz z innymi grupami zamieszkiwali wcześniej okolice kanionu Chaco możemy się dowiedzieć więcej z książki Heide Goettner-Abendroth „Matriarchat II,2“ ,Verlag V. Kohlhammer, Stuttgart, Berlin, Koeln, 2000.

„Tradycyjne gliniane domy Hopi są zbudowane według zasad tzw. kultury pueblo z poludniowo-zachodniej Ameryki Północnej, w której wielopoziomowe kubiczne struktury były budowane jedne na drugich. Najniższe pomieszczenia nie miały drzwi, tylko otwory w dachu z drabinami, które można było usunąć w razie niebezpieczeństwa. Również do górnych pomieszczeń można się było dostać przy pomocy drabin. Każda wioska miała parę „kiw“, czyli wielkich, okrągłych, wykopanych w ziemi spichlerzy, w których w zimie było ciepło a w lecie chłodno. Były jednocześnie miejscami kultu dla mężczyzn i kobiet. Ściany owych kiw były pięknie zdobione, po jednej stronie był budowany ołtarz używany podczas świąt. (…)

Owa metoda budowania wiosek sięga do czasów dobrze archeologicznie zbadanych wcześniejszych kultur Mogollonów, Hohokamów i „Anasazi“, z terenów, które historycznie powinny należeć dzisiaj do Hopi. Są oczywiście o wiele większe niż ich sztucznie wyznaczony rezerwat, który został zmniejszony o jedną trzecią ze względu na ekspansywnych Navajo, leży on w trójkącie pomiędzy rzekami St. Juan, Kolorado i Mniejsze Kolorado i rozciąga się od Wielkiego Kanionu na zachodzie do Kanionu Chaco na wschodzie. Hopi uważają twórców tzw. kultury „Anasazi“ za swoich przodków. (…) Str. 76

W tych wszystkich czasach kobiety były najprawdopodobniej architektkami i szefowymi budowy. Pierwsi hiszpańscy misjonarze, którzy mieszkali wśrod Indian pueblo, donosili, że do tej pory żaden mężczyzna nigdy nie przyłożył ręki do budowy domu. Kiedy nieświadomi sytuacji padres polecili jednemu mężczyźnie budowę muru, popadł on w głęboką frustrację, został otoczony przez grupę kobiet i dzieci, które krzyczały i śmiały się do rozpuku, ponieważ sam pomysł, że mężczyzna ma budować dom wydawał im się najkomiczniejszy na świecie. I rzeczywiście, zgodnie ze sprawozdaniami misjonarzy, ich wielkie domostwa i kościoły były budowane przez kobiety wraz z dziećmi, podczas gdy mężczyźni zajmowali się tkaniem, pracą na polu, polowaniem i sporadycznie walką. Aż do dzisiejszych czasów budowanie domów (z wyjątkiem ciężkiego obelkowania dachu), było u Hopi i Zuni kobiecym zajęciem. Str. 80

Indianka Hopi z charakterystyczną fryzurą Micki Mouse

Od 1881 do 1944 Indianie Hopi byli odwiedzani przez wybitnych etnologów (Voth, Fewkes, Stephen, Curtis, Parsons, Titiev) którzy zarejestrowali w owych latach obraz tradycyjnej matriarchalnej kultury obecnie znajdującej się w odwrocie. (…) Budowa Pueblo odzwierciedla architektonicznie matrylokalność Hopi oraz strukturę ich klanów. Domy nie tylko należały wyłącznie do kobiet oraz były przez nie budowane, ale mieszkania dla córek powstawały nad albo przy głównym budynku. W rezultacie powstawały typowe dla kultury Pueblo sześciany, dołączane bokami czy stawiane na sobie, które odpowiadały organicznemu i nieregularnemu rozwojowi kobiecego klanu.

Do tej formy matrylokalności dochodzi matrylinearność w postaci przekazywania imienia w kobiecej linii, co oznaczało że dzieci należą do klanu matczynego. Kiedy mężczyzna mówił o „swoim domu“ miał na myśli dom swojej matki. Do okresu, kiedy hiszpańscy misjonarze nie zaczęli wpływać na Indian Pueblo, młodzi chłopcy oraz mężczyźni nie mieszkali w domach kobiet, lecz udawali się po pracy na polu na odpoczynek nocny w kiwas, z których każda należała do osobnego klanu. Tym samym można określić ów system relacji międzypłciowej jako klasyczne matriarchalne małżeństwo odwiedzinowe. Ta sytuacja była oczywiście przez misjonarzy ostro krytykowana i w końcu zmieniona, obecnie zarówno Hopi jak i inne grupy Pueblo żyją w ściśle monogamicznych związkach, znają pojęcie „ojca“, są świadomi ojcostwa swoich dzieci i żyją w „uporządkowanych stosunkach rodzinnych“ w ten sposób, że mąż mieszka w domu swojej żony (uxorilocal). Mimo wszystko jednak pozostają wierni swojej matriarchalnej tradycji, ponieważ mąż pozostaje gościem w domu żony, dzieci nie przybierają jego nazwiska. Rozwody są łatwe i nie szkodzą dobremu imieniu kobiety. Podstawą jej egzystencji pozostaje nadal matczyny klan. Ten matryklan jest u Hopi komórką społeczną, jej przedstawicielem jest najstarsza kobieta. Do klanu należą bracia matki, córki, niezamężni synowie, wnuki i prawnuki. Siostry owego klanu wychowują dzieci wspólnie, dzieci nazywają je wszystkie „matkami“. Zdarza się, że czasami dorośli nie zdają sobie sprawy, która z kobiet jest biologiczną matką. W przypadku śmierci jednej z sióstr dzieci są automatycznie adoptowane przez inne siostry (…) Str. 82-83

Mężczyzna Hopi pozostaje gościem w klanie swojej małżonki, nawet jeżeli spędza całe swoje dorosłe życie w jej domu. Pracuje na jej polu, czyli na polu należącym do jej klanu i wyłącznie do kobiet w klanie. W okresie żniw oddaje wszystkie płody ziemi w ręce żony. Jego duchowym domem jest klan jego matki i sióstr. To tam często powraca aby przeprowadzać z braćmi ceremonie klanowe i aby brać udział w wychowaniu dzieci sióstr. (…)

Głównym zadaniem kobiet jest mielenie mąki z różnokolorowych odmian kukurydzy, które mężczyzna przynosi z pola oraz karmienie rodziny potrawami z kukurydzy. Kobieta jest karmicielką na wzór troskliwej Matki Ziemi, której mlekiem jest mąka kukurydziana. Kukurydza jest świętą rośliną a jej mąka świętą daniną. Kobiety nie tylko żywią nią ludzi, ale również Kacziny, bóstwa i duchy przodków, jest używana przy każdym oficjalnym obrzędzie. Żaden duch przodków nie przyniesie błogosławieństwa, jeżeli nie zostanie nakarmiony przez kobiety mąką. Również żaden tancerz w masce, który uosabia ducha przodków nie będzie mógł tańczyć, jeżeli nie zostanie posypany przez kobiety mąką kukurydzianą i nie dostanie obrzędowego chleba „piki“. Nawet najświętsze przedmioty rytualne jak maska boga klanowego („Wuya“) i jej „Tiponi“, rzeźba z kolb kukurydzianych i piór są karmione przez matkę klanową mąką kukurydzianą, aby Wuya mógł odżyć podczas tańcu Kaczin. Tiponi nazywa się „Matką Ceremonii“. Str. 83-84.

Obrzędy Hopi, którzy nazywają się „pokojowym ludem“, i którzy głoszą, że wolą umrzeć z głodu niż brać udział w wojnie, są wielce skomplikowane i różnorodne i dlatego zadziwia mnie stwierdzenie amerykańskiego antropologa, że ważniejsze rytuały były przeprowadzane przez mężczyzn. Facts, please…

Cieszy mnie naukowe potwierdzenie przez antropologów faktu, że ludzie w grobie z Pueblo Bonito byli połączeni matczyną linią rodową. Martwi mnie, że tego rodzaju odkrycia sprzedaje się jako tanią sensację. Woda na młyn komentatorów w internecie, mogą się wypowiadać o „rządach kobiet“ i prześcigać w złośliwościach. Nigdy nie doczekamy się poważnej i głębokiej analizy oraz konkretnych informacji. Po co ludziom mieszać w głowach? Przecież wiadomo, że rodzina nuklearna jest wieczna, wszystkie inne odmiany to egzotyczne wyjątki, nad którymi nie warto się zastanawiać.

Reklamy
Opublikowano Uncategorized | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Demokracja, fallusy i zemsta

W 415 roku p. n. e., pewnego poranka w lecie, Ateńczycy obudzili się, wyszli na ulice i zamarli. Nie mogli uwierzyć, że ktoś mógł dokonać takiego brutalnego aktu. Prawie wszystkie hermy stojące przed domami zamożnych Ateńczyków i przed budynkami publicznymi zostały zdewastowane. Na kamiennych prostopadłych kolumnach ozdobionych głową boga Hermesa oraz penisami w stanie erekcji nieznani sprawcy odrąbali genitalia. Akurat przed wielka wyprawą łupieżczą Ateńczyków na Sycylię. Politycy załamywali ręce i wróżyli koniec demokracji. Jakiej demokracji? Czy system wyłączający połowę ludności z możliwości współdziałania w życiu politycznym i społecznym był prawdziwą demokracją? Rządy fallusa w Atenach omawia świetna książka Evy C. Keuls „The Reign of the Phallus“. Sexual Politics in Ancient Athens. University of California Press. Berkeley. Los Angeles. London. 1993, którą gorąco polecam.

Ityfaliczny Hermes

Ityfaliczny Hermes

Właśnie teraz, przed dniem 8 marca, warto sobie przypomnieć, że poniżanie kobiet było „demokratycznie“ ustanowioną tradycją w Atenach, owa tradycja została przejęta później przez myślicieli rzymskich i chrześcijańskich i akceptowana również w czasach współczesnych. Jak wspomina Eva Keuls: „Do najbardziej przekonanych mizoginistów należał Fr. Nietzsche, który zaczął karierę jako klasyczny filolog. W swoim eseju „Grecka kobieta“ uważa że zredukowanie kobiety do statusu warzywa jest nieuchronne w postępowej i twórczej kulturze„. Nasza, klasyczno-chrześcijańska kultura wyrosła na pseudo-demokracji ateńskiej, która dopuszczała niewolnictwo, która zredukowała kobiety do bezwolnych objektów, przekazywanych od ojców do mężów.

Rządy fallusa

„Kiedy społeczeństwo jest zdominowane przez mężczyzn, którzy izolują swoje żony i córki, umniejszają kobiecą rolę w reprodukcji, wznoszą pomniki męskim genitaliom, uprawiają seks z synami rówieśników, sponsorują publiczne burdele, tworzą mitologię gwałtu oraz ubóstwiają dzikie potrząsanie szabelkami, wtedy można z całym przekonaniem mówić o rządach fallusa. Klasyczne Ateny były takim społeczeństwem.“ (E.K. str. 1)

Muszę tu dodać, że ten czczony fallus Ateńczyków miał dosyć skromne proporcje. Idealny fallus powinien być niewielki. Duże rozmiary były uważane za wulgarne, tylko barbarzyńcy i satyrzy posiadali duże penisy. Arystoteles dorzucił swoją „naukową“ interpretację: mały penis jest bardziej płodny od dużego, ponieważ nasienie, przepływające przez niego przebywa krótszą drogę i nie ulega schłodzeniu.

Kobieta ateńska miała do wyboru trzy role: hetery, konkubiny oraz żony. W zbiorze pism szkoły Demostenesa „ Przeciw Neajrze“ sprawa postawiona jest jasno: „trzymamy hetery dla przyjemności, konkubiny mają dbać codziennie o nasze ciało, a żony mają rodzić prawowite dzieci i opiekować się domem“. Legalnym określeniem żony było słowo damar, pochodzące od rdzenia znaczącego „podporządkować“, albo „ujarzmić“. Kiedy kobieta zjawiała się w domu narzeczonego, wysypywano na jej głowę kosz orzeszków na szczęście, podobnie jak w ceremonii przyjmowania nowego niewolnika pod dach. Kobieta nie mogła korzystać z opieki prawa, była własnością najpierw swojego ojca a potem męża. Nie mogła przeprowadzać operacji finansowych, nie mogła posiadać ziemi, jeżeli miała braci to tylko oni mieli możliwość dziedziczenia po ojcu. Dostawała jedynie od niego posag, który przechodził w ręce męża. W wypadku dziedziczek (epikleros) niemających braci, powinny one ożenić się z najbliższym krewnym ich ojca, tak aby majątek został w rodzinie. Kobiety ateńskie praktycznie nie opuszczały domu, a jeżeli im się to zdarzało musiały zasłonić twarz. Prawdopodobnie ta tradycja została przejęta potem przez islam.

Jednym z twórców ateńskiej demokracji był Solon. W szóstym wieku p.n.e. zmienił system polityczny i ekonomiczny Aten. To on miał wpływ na wprowadzenie nowych praw, dotyczących życia rodzinnego i seksualnego. To on wprowadził instytucję burdelu podległego państwu, to on wprowadził prawa rodzinne, według których ojciec mógł sprzedać córkę jako niewolnicę, jeżeli straciła dziewictwo przed małżeństwem. Podobno reagował tym samym na rozpasanie wcześniejszych Greków. Tym „rozpasaniem“ nie było nic innego jak względna wolność kobiet. To było jasne.

Kto rodzi?

W Eumenidach Ajschylosa Apollo stwierdza: „Nie matka jest rodzicem dziecka, mimo że tak jest nazywana: ona jest tylko niańką niedawno zasianego zarodka. Ten, kto ją posiadł rodzi: ona jest obcą dla obcego, tylko przechowuje ziarno, jeżeli bóg go nie zniszczy. I dam wam dowód na moją argumentację: może być ojcostwo bez matki. (E.K. str. 33)
I rzeczywiście attyckie motywy w mitologii obfitują w opowieści o boginiach, które nie chcą, albo nie mogą mieć dzieci, i w historie o męskim „macierzyństwie“, w którym mężczyźni są w stanie urodzić dziecko z różnych części ciała albo bezpośrednio z własnego nasienia.

Męska wola przywłaszczenia prawa do prokreacji oraz sprowadzenie kobiety do roli wyłącznie inkubatora jest podstawową przyczyną represji i płciowego antagonizmu. Nigdzie nie jest to lepiej przedstawione niż w społeczeństwie ateńskim. Rozumowanie Arystotelesa, wyłożone szczegółowo w jego „Pokoleniu Zwierząt“ brzmi następująco. Jako że mężczyzna wydala nasienie a kobieta krew menstruacyjną, zapłodnienie odbywa się w momencie menstruacji. W związku z tym, że krew ma własności jedynie żywiące a nie prokreacyjne, kobieta nie ma generującej mocy i zapewnia jedynie okresowe pożywienie. Logicznie rozumując, kobieta jest tylko mężczyzną bez genitali, jest okaleczonym mężczyzną, twierdzi Arystoteles, jakby przewidując freudowską teorię „zadrości o penis“. Dziwaczność argumentacji jest poparta obserwacją, że nawet blizny dzieci są dziedziczone po ojcu a nie po matce i że kobiety szybciej się starzeją. Nawet fakt, że kobiety rzadziej łysieją jest oznaką ich niższości: są bardziej „dziecinne“. Wśród przykładów mizoginii Arystotelesa, strojących się w pióra nauki, nadirem jest stwierdzenie że kobiety mają mniej zębów od mężczyzn.“ (E.K. str. 138)

Do systemu upokorzenia i ubezwłasnowolnienia kobiet należała praktyka wydawania bardzo młodych dziewcząt za mąż. Miały 14 albo 15 lat, czasami były młodsze. W „demokracji“ ateńskiej osiemnastolatka była już dojrzałą kobietą. Klasyczni Grecy doskonale zdawali sobie sprawę, o co chodzi w tej praktyce. „Czyż nie poślubiłeś jej w tak młodym wieku jak to było możliwe, żeby nie mogła zbyt dużo widzieć i słyszeć?“ pyta Sokrates Ischomachusa. (E.K. str. 104).

Przedwczesne macierzyństwo niosło ze sobą niebezpieczeństwo śmierci dziewczynki przy porodzie. To był znany problem w społeczeństwie ateńskim, na którzy macho Attyki również znaleźli rozwiązanie, śmierć w połogu została podniesiona do rangi kobiecej martyrologii, równej bohaterskiej śmierci na polu bitwy. Plutarch wspomina o praktyce, wedle której na nagrobkach wolno było umieszczać tylko imiona mężczyzn zabitych w wojnie oraz kobiet zmarłych w połogu. Dziewczęta z wyższych warstw arystokracji braurońskiej były przygotowywane na śmierć w połogu, która miała być naturalną konsekwencją małżeństwa.

Utrzymywanie kobiet w stanie niewiedzy było głównym składnikiem dominacji „nie pozwalaj kobiecie rozwijać rozumu, bo to byłoby straszne“. Dramaturg Menander: „ten kto uczy żony liter jest w błędzie, dodaje tylko trucizny potwornemu wężowi“.

Motyw rozpaczających matek nad zabitymi dziećmi był również niezwykle rozpowszechniony w tradycji attyckiej. Pieta chrześcijańska ma swoje źródło w kulturze greckiej.

Paniczny strach przed kobietami

Kobiety można było ujarzmić i sprowadzić do funkcji niewolnika. Ale jednak, jak to mówi Eva Keuls, panowie świata nie siedzieli na swoim tronie spokojnie. Gdzieś czaił się paraliżujący strach, że poddane rzucą się do gardeł. Wspominałam już o tym w poprzednich blogach o Amazonkach. Amazonki były dla Greków źródłem fascynacji, ale i potwornego strachu. Motyw Amazonek był obecny w całej kulturze klasycznych Aten, dziewczynki bawiły się lalkami, które uosabniały Amazonki. Już to samo jest niezwykłe, w naszej kulturze, w której kobiety wywalczyły niezawisłość dziewczynki są zafascynowane wizerunkami nierealnych, pasywnych, długonogich Barbie, w Atenach, z kolei, dziewczynki, które nie mogły decydować o swoim życiu, bawiły się figurkami walecznych Amazonek. Te figurki były często składane w ich grobach.

Legenda o kobietach walczących z mężczyznami i wyłączających ich ze społeczeństwa jest mitologicznym archetypem w walce międzypłciowej i wytwarza to co Phyllis Chesler nazwała „Uniwersalnym Męskim Koszmarem“. Z całej klasycznej starożytności przetrwało ogółem około 800 przzedstawień Amazonek. Nigdzie nie było ich tak dużo jak w Atenach: obrazy greckich herosów mordujących Amazonki sztyletem względnie maczugą były wszędzie w malarstwie, rzeźbie, na ceramice. Na figurze nr. 1, detal z malowidła na amforze, bojowa wojowniczka, rozpoznana jako królowa Amazonek Hippolyta celuje włócznią w obnażone genitalia nagiego Greka, prawdopodobnie Tezeusza, bohatera ateńskiego. Amazonka po lewej stronie kieruje ostrze włóczni na podbrzusze innego greckiego wojownika. Męskiemu obserwatorowi owe sceny wydają się mówić: kobiety zagrażają naszej męskości i trzeba je ujarzmić, aby nie były w stanie powstać przeciwko nam…“ (E. Keuls, str. 2)

Wraz z Amazonomachią również inne dziedziny jak prawo, teatr czy zasady życia codziennego przedstawiają kobiety jak dzikie tygrysy w klatce, które tylko czekają na możliwość wyrwania się na wolność i zemszczenia się na mężczyznach. Obawiano się, że jakiekolwiek ulgi w stosunku do kobiet mogłyby doprowadzić do totalnego załamania się porządku społecznego zbudowanego przez mężczyzn. Czy ta trwoga nie jest nam również dobrze znana i dzisiaj?

Zemsta

Podobne motywy lęku przed kobiecością można zaobserwować w ewolucji podań mitologicznych, w żadnym innym okresie nie było tyle gwałtów i aktów przemocy na boginiach i śmiertelnych kobietach jak w Attyce. Eva Keuls nazywa ten proces defeminizacją mitologii. Do tej defeminizacji przyczynił się wybitnie Hezjod, grecki epik z 8 w. p.n.e., który wprowadził nowe elementy do podań greckich. To on stworzył w „Pracach i Dniach“ nowy wizerunek Pandory, która odtąd stała się przedstawicielką kobiecej płci. W wersji Hezjoda Zeus nakazuje Hefajstosowi stworzyć ją z „psim rozumem i złodziejskim charakterem“, jako karę dla ludzi, w odwecie za dar ognia Prometeusza. „Pandorea“ oznacza „wszystko dająca, rozdająca“, częsty przydomek towarzyszący wcześniejszym boginiom płodności.

Oficjalna religia patrycjuszy Aten miała mało wspólnego z kultami ludowymi, w których nadal czciło się lokalne boginie i bogów. Kobiety nadal odgrywały główną rolę w misteriach eleuzyjskich, poświęconych Demetrze, jej były poświęcone Tesmoforia. Misteria eleuzyjskie były świętem wszystkich, wolnych obywateli i niewolników, wybrańcy wtajemniczeni w zamknięte obrzędy w ramach święta nie mogli zdradzać ich przebiegu pod karą śmierci. Ateńczycy przejeli kontrolę nad świętami eleuzyjskim w 7 w. p.n.e., ale nie byli w stanie wykorzenić matriarchalnej symboliki. Wprowadzono jednak figurę chłopca Iakchosa, potem nazywanego Triptolemosem. To jemu w nowej wersji Demeter ma zawierzyć tajemnicę uprawiania ziemi. Ma on ową tajemnicę podarować ludziom na wzór Prometeusza, zostając przy tym męskim bogiem płodności. Eva Keuls stwierdza, że wprowadzenie owego męskiego bóstwa do kultu eleuzyjskiego było częścią nowej patriarchalnej mitologii, która towarzyszyła powstaniu potęgi Aten.

Raz w roku, latem, kobiety ateńskie mogły poczuć się wolne i mogły poruszać się pod osłoną nocy po mieście. Celebrowały swoje własne święto Adonię, do którego mężczyźni nie mieli dostępu, wielbiły miłosną historię Afrodyty i Adonisa, odtwarzały śmierć i pochówek młodego boga. Eva Keuls uważa, że kult Adonisa był prawdopodobnie jedyną formą wyrażenia uczuć, którą Atenki wykreowały dla siebie, bez męskiego dyktatu i ingerencji. Wszystko w tym kulcie było protestem przeciwko istniejącemu porządkowi.

Fragment ceramiki z Luwru przedstawiający święto Adonisa

Fragment ceramiki z Luwru przedstawiający święto Adonisa

Adonis pochodzi z Orientu, ma cechy bogów semickich, syryjskich, fenickich i cypryjskich. Jest wytworem incestu i uwiedzenia przez kobietę. Jego matka Myrrha (drzewo mirtowe) po odrzuceniu wielu propozycji małżeństwa, uwiodła własnego ojca i zaszła w nim w ciążę. Bogowie zamienili ją w drzewo, z którego narodził się Adonis. Był tak piękny, już nawet w młodym wieku, że oczarowywał zarówno kobiety jak i mężczyzn. Był wstydliwy i dawał się uwodzić. Afrodyta zarzuca na niego sidła wyjątkowo łagodnie (…) Adonis jest sprawny seksualnie, ale niepłodny. (…) Podczas festynu kobiety kobiety przenosiły się na dachy domów, co już samo w sobie było aktem buntu i spędzały noc na świeżym powietrzu wśród doniczek z roślinami w tak zwanym Ogrodzie Adonisa. Doniczki zawierały różne zioła i warzywa. (…) Po opłakiwaniu boga na dachach kobiety obnosiły jego figurę wokół miasta i na końcu topiły ją w morzu. (E.K. str. 23)

Najczęstszym ziołem w Ogrodach Adonisa był mirt. Nazwa rośliny jest synonimem kobiecych genitalii, a jego jagoda (to myrton) określa klitoris. Mirt ma bardzo bogatą symbolikę. W greckiej mitologii był poświecony Afrodycie i Demetrze. W Rzymie mirt towarzyszył Wenus. Podczas Veneralii kobiety kąpały się w wiankach z mirtowych gałązek, używano go również jako ozdoby podczas obrzędów ślubnych.

W żydowskiej liturgii, mirt jest jednym z czterech świętych roślin w święcie Sukkotu, czyli Kuczek. W mistycyzmie żydowskim mirt jest falliczną, męską siłą Wszechświata. Jego gałązka była czasami dawana panu młodemu przed wejściem do małżeńskiej sypialni. To wyraźne przejęcie i zawłaszczenie kobiecej symboliki.

W czasach współczesnych mirt jest używany w neopogańskich rytuałach podczas święta Beltane. W całej Europie panuje tradycja ślubnych wianków z mirtu, z jego gałązek plecie się również korony w ukraińskich ślubnych ceremoniach. Tu symbolika jest spójna z archaicznym znaczeniem, zabrać wianek oznacza rozdziewiczenie, „zawłaszczenie“ waginy.

Oprócz Adonii kobiety obchodziły późną jesienią Tesmoforie, trzydniowe święto z fascynującym rytuałami na cześć Demetry, której poświęcano prosiaki. To było wyłącznie kobiece święto, mężczyznom nie wolno było w nim uczestniczyć, uczestniczki obowiązywała tajemnica. Jednym z rytuałów było używanie obscenicznego języka (aischrologia) tzn. „mówienie o sprośnych sprawach“. Do dzisiaj utrzymały się w niektórych greckich wsiach pewne zwyczaje, będące pochodnymi tego święta: w jednym dniu w roku, mężczyźni zostają w domu, gotują i opiekują się dziećmi a kobiety wychodzą pracować na polach.

Niewiele wiadomo o obrzędach rytualnego szaleństwa kobiet czczących Dionizosa, czyli Menadyzmu. Nasilenie owego kultu nastąpiło w okresie najostrzejszej polaryzacji płciowej w Atenach, na początku 5 w. p.n.e.

Wróćmy jednak do Adonii i gorącego lata w 415 roku p.n.e. Historyk Thucydides urodzony prawie pół wieku później informuje, że podczas przygotowań do wyprawy na Sycylię, jednej nocy niemal wszystkim hermom w Atenach obcięto „przód“. Kto to zrobił? Eva C. Keuls jest pewna – to były Atenki, które skorzystały z wyjątkowej możliwości poruszania się nocą po mieście.

Jeszcze o Tesmoforii odbywającej się u podnóża Akropolu. Podczas festynu wybrane kobiety schodziły do wykopanych dołów, do których zostały wcześniej wrzucane prosiaki. Kobiety wynosiły ich rozkładające się szczątki układając je na ołtarzach,

Baubo na świni

Baubo na świni

razem z nasionami zbóż. Niektóre źródła wspominają o wężach odwiedzających doły. Jako że świnie czy prosiaki były stałą metaforą dla waginy od niepamiętnych czasów a węże mają falliczną naturę można było przyjąć, że w dołach odbywała się symboliczna kopulacja. Maciora jest symbolem ludzkiej płodności. W greckim nazwa świni „choiros“oznaczała również kobiece genitalia. Grecka nazwa lochy „kapraina“ była synonimem lubieżnej i sprośnej kobiety. Imiona takie jak Choiris, Choirina, Choiridion można było przetłumaczyć jako Cipka, Cipeczka czy Cipsko.

Opublikowano Uncategorized | Otagowano , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Żródła Nîmes

Nîmes na granicy Langwedocji i Prowansji, miasto słynnego źródła czczonego od tysiącleci przez ludy proto-celtyckie, plemiona celtyckich Wolków, Greków, Etrusków i Rzymian. Podobno opiekunem źródła miał być celtycki bóg Nemausus, od którego pochodzi nazwa miasta. Wyjątkowo niewyraźna postać, słabo udokumentowana, nieznana poza Nîmes. Skąd się wziął? Przecież źródła były przeważnie pod pieczą bogiń, nimf, triad (tak jak Coventina, Minerva, Sulis, Gwenn, Sekwana itd.), patronat nad źródłami męscy święci przejeli dopiero w późniejszych czasach rzymskich oraz w pierwszych wiekach chrześcijaństwa w Europie. Drugi patron miasta to św. Baudile, koniecznie musiałam się przyjrzeć miejscu jego martyrologii, gdzie odcięta głowa świętego spadając na ziemię odbiła się trzy razy. W każdym miejscu wybiło źródło. Jedźmy więc do Nîmes i odkrywajmy jego tajemnice. glowanimes

La Source

Tuż przed stacją szeroki bulwar prowadzi do wielkiego placu z fontanną z XIX wieku. Tronuje na nim alegoria miasta w postaci klasycznej bogini, noszącej zamiast korony model świątyni rzymskiej Maison Carrée. Figury u jej stóp symbolizują rzeki i źródła okręgu Gard: źródło w Nimes, Rodan, Gardon, źródło Eure. To ostatnie źródło znajduje się niedaleko imponującego rzymskiego akweduktu Pont du Gard. Dziwne, że twórca fontanny nie uwiecznił na niej Nemaususa. Mało tego, źródło Nîmes jest reprezentowane przez kobietę Nemausę.

fontannanemausa

Pierwsze kroki kieruję do najważniejszego miejsca w północno-zachodniej części miasta. Tu u podnóża wzgórza, które porastał święty gaj, bije źródło głębokie na sto metrów, cel pielgrzymek od tysiącleci. 500 lat p.n.e. celtyccy Wolkowie nazywali ducha tego miejsca Namau, Grecy Nemos, Rzymianie zmienią potem imię na Nemausus. Na północ od źródła, na szczycie wzgórza znajdujemy wysoką wieżę Tour Magne, zbudowaną jeszcze za Celtów i przerobioną przez Rzymian. Naukowcy twierdzą, że zbudowano ją jako objekt kultu a nie dla celów obronnych. Była jednym z elementów świętego gaju. Prawdopodobnie służyła również do obserwacji astronomicznych. Jeżeli staniemy na jej szczycie to dokładnie zobaczymy miejsce kaźni św. Baudilla, położone w prostej linii parę kilometrów dalej na wschód.

Cudowne źródło w Jardins du Fontaine.

Cudowne źródło w Jardins de la Fontaine.

Okolice źródła zostały przebudowane w park publiczny, Jardins de la Fontaine w XVIII wieku. Niedaleko imponującego Nympheum znajdują się ruiny świątyni Diany. Ani patronat bogini nie jest potwierdzony, ani jej przeznaczenie do końca jasne. Niektórzy naukowcy twierdzą, że świątynia zbudowana w czasach cesarza Augusta była biblioteką. Inni odrzucają tę teorie, nisze w ścianach są zbyt płytkie na książki, bliskość źródła miałaby fatalny wpływ na papirus. Alain Veyrac wystąpił z  hipotezą, że świątynia mogła być miejscem, w którym pielgrzymi spędzali noc śniąc prorocze sny. Rano udawali się do wyroczni, która odpowiednio je interpretowała. Ta teoria jest potwierdzona przez wotywa znalezione w wykopaliskach, dziękujące za przepowiednie otrzymane we śnie.

Świątynia Diany niedaleko żródła

Świątynia Diany niedaleko żródła

Éric Teyissier, autor fascynującej książki „Nîmes, la Romaine“ (Rzymskie Nîmes, Alcide, 2016, Nîmes) potwierdza przypuszczenia wcześniejszych badaczy: nazwa Namau pochodzi zdecydowanie od celtyckiej nazwy nemeton, oznaczającej święty gaj, miejsce kultu i obrzędów. Określenie to jest obecne w toponymii Europy od Szkocji, przez Hiszpanię, Niemcy aż do Anatolii. Pochodziło od celtyckich Nemetonów (Uświęconych), oraz ich bogini Nemetony. Pierwsza zagadka rozwiązana, pan Nemausus to fikcja. Pozostaje jeszcze inne pytanie: jakie bóstwa były czczone w świętym gaju? Na szczęście mamy o tym sporo informacji, przy budowaniu Jardins de la Fontaine, odkopano wiele figur, ofiar dziękczynnych i ołtarzy. Np. na jednej stelli z końca 11 wieku p.n.e. został zachowany napis w jęz. Gallów, wykuty w greckim alfabecie, mówiący o poświęceniu jej „matkom Namausikom“ (Mères Namausiques). Inny napis, z późniejszego okresu brzmi: „Segomaros Villoneos, obywatel Nîmes, poświęcił Belisamie to święte miejsce“. Belisama, celtycka bogini rzek i rzemiosła jest wymieniona miedzy innymi na mapie Brytanii Ptolomeusza, jedno z dorzeczy rzek, Ribble albo Mersey, nosi jej imię Βελίσαμα. Można je odnaleźć dzisiaj we francuskiej toponymii: Belesmes, Blesmes i Blismes. Znaleziono również figurę Apolla i przedstawienia Hermesa. Jednakże najwięcej tablic i ołtarzy było związanych z celtycko-rzymskimi Matkami czy Matronami, boginiami bardzo popularnymi na terenie Galii. Inny ołtarzyk znaleziony na terenie Jardins du Fontaine nosi dedykacje od Seweryny, która ofiarowała go nimfom.

Ołtarzyk trzech Matron (muzeum archeologiczne w Dijon), jeden z wielu znalezionych na terenie Francji i Niemiec. Są różnego wieku, w rękach trzymają rogi obfitości, czasami całuny czy patery.

Ołtarzyk trzech Matron (muzeum archeologiczne w Dijon), jeden z wielu znalezionych na terenie Francji i Niemiec. Są różnego wieku, w rękach trzymają rogi obfitości, czasami całuny czy patery.

 

I teraz jeden z najbardziej tajemniczych kultów nad krynicą: znaleziono 21 dedykacji dla Les Proxumes. Trudno przetłumaczyć ich imię, może oznaczać m.in. „Najbliższe“, względnie „Następne“. Inne ich ślady znaleziono w Vaison oraz w dolinie Rodanu. Teyissier przypuszcza, że należały do proto-celtyckich bóstw lokalnych. Ich ołtarzyki są przeważnie poświęcane przez kobiety dla siebie i dla najbliższych. Są duchami opiekuńczymi i uzdrawiającymi. Nie ma ich przedstawień, oprócz jednego ołtarza…a na nim trzy zawoalowane kobiece głowy. Trójka kobiet! Jeszcze jedna trójca, prawdopodobnie starsza od Matron. Ich osłaniające welony to cecha charakterystyczna dla starych bogiń, przypomnijmy tu starą Cailleach „Zasłoniętą“. A więc kult Trzech Pań nie kończy się na Alzacji, ale sięga aż do Langwedocji. Piękna niespodzianka! Na tym przygoda nad źródłem jeszcze się nie kończy. W wykopaliskach w XVIII wieku znaleziono czworobok z 3 wieku n.e. ozdobiony na czterech ścianach kobiecymi genitaliami. Możliwe, że ten kamień był albo częścią ołtarza, albo podstawą rzeźby frygijskiej bogini Kybele. Niedaleko Nîmes znaleziono podobny kamień z vulvami poświęcony Kybele.

nimeskamien

Ilustracja pochodzi z książki „Rzymski Nîmes”

Do Nîmes dotarły jeszcze inne orientalne kulty, znaleziono również figury egipskiej Izydy a osiemdziesiąt kilometrów dalej, źródło termalne było poświęcone, jak pisze Teyissier „bogowi uzdrawiającemu“ Maimonie. No cóż, Maimona była zdecydowanie boginią, jej imię jest znane od Indii do Egiptu.

Tym samym Nemausus jako opiekun źródła, wymieniany do znudzenia we wszystkich przewodnikach i opisach miasta jest zupełnie niewiarygodny. Genius loci tego świętego miejsca został zmaskulinizowany przez Rzymian, aby zrównać celtycką tradycję z rzymsko-greckimi patronami arystokracji rzymskiej jak Apollo czy Jupiter. Lepiej pasował do panteonu niż Matres, tajemnicze Proksumy, Nimfy czy Kybele, najstarsze opiekunki tego świętego miejsca.

Męczeństwo św. Baudilla. saint_baudilus_of_ni%cc%82mes_-_cathedrale_notre-dame-et-saint-castor_-_ni%cc%82mes_2014

Drugi etap poszukiwań prowadzi na wzgórze, położone parę kilometrów na wschód od Jardins de la Fontaine. Wędrówkę zaczynam od kościoła św. Baudilla, największego kościoła w Nîmes, zbudowanego w 1877 w stylu neo-gotyckim. Potem kieruję się na północ, na wzgórze Le Crémat, niewysokie, najwyżej 100 metrów. Droga prowadzi przez wąskie ulice do neogotyckiego kościółka św. Łukasza. Le Crémat ma należeć do siedmiu pagórków Nîmes. Trochę naciągana historia, wiele miast chciało koniecznie mieć siedem wzgórz na wzór Rzymu. Po lewej stronie od kościoła św. Łukasza odchodzi ulica Trois Fontaines.

Trzy Fontanny jak w Bretanii gdzie, w miejscu zwanym Trzema Fontannami pojawiła się trójpierśna św. Gwen (vide wpis o bretońskich źródłach z listopada). Również w Niemczech i w Szwajcarii mamy Dreibrunnen. Niezwykłe zjawisko. Już jedno źródło było święte i wyjątkowe. A tu nagle trzy na raz! Jak trzy Matrony, Panny, Parki czy Proksumy. Maszeruję dalej, zachwycam się kwitnącymi mimozami i opowiadam mojemu sceptycznemu towarzyszowi wędrówki historię św. Baudilla. Przybył do Nîmes z żoną w trzecim stuleciu n.e. z misją nawracania pogan na chrześcijaństwo. Udał się do świętego gaju, w którym poganie odprawiali obrzędy. Św. Baudille roztrzaskał figurę pogańskiego bóstwa, za co spotkała go zemsta pogan. Pewne wersje legendy mówią o tym, że postawiono go przed sądem, proponując jednocześnie przejście na wiarę pogańską. Baudille oczywiście odmówił. Ścięto mu głowę, która padając na ziemię odbiła się trzy razy. I na tych miejscach wytrysły trzy źródła. Zazwyczaj w mitologii chrześcijańskiej męczennicy zwani kephalophoros zabierają swoje ścięte głowy i maszerują parę metrów albo kilometrów dalej wybierając miejsce swojego kultu. Tam są budowane kaplice i kościoły. Tak było m.in. w Paryżu, Besancon, czy w Zurychu. Baudille nie spacerował ze swoją głową, jego żona zabrała jego ciało do Valsainte i tam go pogrzebała. Valsainte stało się oczywiście miejscem pielgrzymek.

Na końcu uliczki dochodzimy do tego niezwykłego miejsca. Wygląda jak plac zabaw otoczony murem. Na górze trawnik z kamiennym krzyżem, na dole kaplica w grocie. Zakratowana. Po prawej stronie ołtarzyka fryz nagrobny, przedstawiający martyrium świętego. Na ścianach dziękczynne tabliczki wiernych. W kapliczce i przed kapliczką widać płyty zakrywające studzienki. A więc to tu było najważniejsze miejsce kultu, tak samo ważne jak źródło bijące parę kilometrów dalej. Jeżeli wiemy, że na dole poświęcano ołtarze dla trzech Matron, dla trzech Proksum, dla Namauzyk, to możemy sobie wyobrazić potęgę kultową również tego miejsca na górze. Musiało wraz z krynicą na dole należeć do wspólnego obszaru sanktuarium. Pątnicy przybywający do Nîmes błagać boginie o zdrowie swoje i bliskich oraz poradzić się wyroczni, musieli złożyć wizytę również na wzgórzu Le Crémat. Nic dziwnego, że najstarsza część miasta powstała właśnie między tymi dwoma świętymi miejscami. Dzisiaj tylko jedno z nich przyciąga turystów. Drugie zostało niemal całkowicie zapomniane.

Przed kapliczką widoczny po lewej stronie zabezpieczony właz do źródła. Drugi znajduje się w środku kaplicy.

Przed kapliczką widoczny po lewej stronie zabezpieczony właz do źródła. Drugi znajduje się w środku kaplicy.

Niedaleko od Nîmes, św. Baudille pojawia się jako patron miejscowości St. Bauzille-de-Putois (od źródeł) jeszcze raz zawłaszczając pradawne kultowe miejsca. W owym niewielkim miasteczku była to wspaniała La Grotte des Demoiselles (Grota Panien!), w której jeden stalagmit wygląda jak rzeźba kobiety z dzieckiem.
Rzymianie i Grecy łatwo przyswajali bóstwa „barbarzyńskich” podbitych narodów i kojarzyli je z własnymi bogami, zachowywali celtyckie nazwy, dodawali swoje. Podwójne imiona były akceptowane, święte gaje szanowane. Chętnie jednak przy okazji wymieniali boginie na bogów. Chrześcijanie mieli inną strategię, wytępić co się da z pogańskiej tradycji, przegnać boginie, a jeżeli sprzeciw pogan był zbyt wielki, to podstawić nowych świętych, obdarzyć ich atrybutami starych bogów, czasami nadać podobne imię do starych duchów opiekuńczych, oddać im we władzę groty, rzeki i źródła.

W przyszłym roku w Nîmes zostanie otworzone nowe muzeum archeologiczne. Mam nadzieję, że wszystkie wykopaliska omówione w tym tekście znajdą tam godne miejsce.

Imponujące Nympheum w Jardin de la Fontaine.

Imponujące Nympheum w Jardins de la Fontaine.

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

Brednie w filmach dokumentalnych

Symbol Tanit, bardzo podobny do egipskiego symbolu życia ankh

Symbol Tanit, bardzo podobny do egipskiego symbolu życia ankh

Bardzo lubię oglądać wszelkie dokumenty filmowe o starożytności i archeologii. Może nie powinnam, bo mi się czasem ciśnienie niebezpiecznie podnosi, jak muszę słuchać oczywiste  bzdury. Tak jak przy oglądaniu w Arte filmu o podwodnej archeologii, o zapomnianych skarbach Morza Śródziemnego w hiszpańskiej Kartaginie:

http://www.arte.tv/guide/de/055166-000-A/vergessene-schatze-des-mittelmeers

(Film jest dostępny jeszcze przez parę tygodni.)

W Kartaginie otworzono wspaniałe muzeum Arqua o podwodnej archeologii. Arqua, czyli wodna archeologia. Kartagina została zbudowana przez Fenicjan. W wodach wokół portu Kartaginy zatonęło w starożytności wiele statków z cenną zawartością. Znaleziska są przebogate, muzeum bardzo ciekawe.

I nagle, mniej więcej w 6.29 minucie filmu mały szok. Tekst nie pasuje do obrazów, bo w filmie pokazuje się wizerunek bogini z koroną, podobną do koron tzw. muralnych, które nosiła Kybele oraz amforę z majestatyczną postacią kobiecą, siedzącą na tronie, której kapłanka przynosi daninę. Lektorka natomiast opowiada o kulcie Baala jako głównego boga Fenicjan „Baal był królem bogów, panem płodności, właścicielem i obrońcą ludzi. Prawdopodobnie jego postać zainspirowała Greków do stworzenia Zeusa“. Acha. A co mają z tym wspólnego obrazy kobiecych bóstw? A co z Tanit, która była główną postacią boską w Kartaginie? Rządzącą wspólnie z towarzyszem Baal Hammon? Była nazywana również Tinnit, Tannou albo Tangou. Ani słowa. Po co mieszać ludziom w głowach. Tanit była równana z księżycową boginią Asztarte, a potem czczona w rzymskiej Kartaginie jako Dea Caelestis, Juno Caelestis. Gdzie są wizerunki Baala?

W tunezyjskim arabskim do tej pory wznosi się inwokacje do „Omek Tannou“ czy |“Oumouk Tangou|“ (Matki Tannou) kiedy błaga się o deszcz. Możliwe, że ta potężna postać ewoluowała potem do Tanny, Dany, bogini, niezniszczalnej i ciągle obecnej w Europie.

Badacz starożytności profesor Othmar Keel ze szwajcarskiego Fryburga łączy punicką Tanit z Hathor. Jej schematyczna postać: połączenie trójkąta z owalem i poziomą kreską ramion zdobiła stelle w Kartaginie. Autorzy biblijni związali ją z Molochem oraz krwawymi ofiarami z dzieci. Nic bardziej błędnego twierdzi prof. Keel w krótkim filmie pokazywanym na wystawie we Fryburgu w 2007 roku: Tanit jest związana z regeneracją, dlatego jej symbole były na umieszczane na grobach dzieci. Morderczynię niewiniątek zrobiono z niej później. Do jej epifanii należało jabłko granatu jako symbol płodności, gołębica jako przedstawienie seksualności oraz kłosy. W monoteizmie jej gołębica wraca znowu, tym razem jako aseksualne wyobrażenie Ducha Świętego a kłosy pojawiają się w rękach Marii, Matki Boskiej Zbożowej, kontynuatorki tradycji Ceres i Demeter.

Dlaczego postać Tanit nie pojawia się w filmie, dlaczego, mimo że pokazuje się wizerunki bogiń nadal snuje się narrację o Baalu? Ignorancja, niewiedza, brak informacji? Nie wiem. Chyba raczej ignorancja i mylne przekonanie, że tylko męscy bogowie mogli się w starożytności liczyć. Lepiej nie zawracać ludziom głowy innymi przekazami. Niech wiedzą, że najpierw był Baal, potem Zeus i Jahwe. I amen.

Opublikowano Uncategorized | Otagowano , | Dodaj komentarz

Pradawne zagadki i współczesne mity

Amazonka przed Pergamonem w Berlinie

Amazonka przed Pergamonem w Berlinie

Gdyby królowa Amezan mogła spotkać się w realu z królową Pentesileą, obydwie kobiety rozpoznałyby się natychmiast jako „siostry Amazonki“. Dwie opowieści, dwóch autorów, dwa miejsca odległe od siebie w czasie i przestrzeni, a jednak wspólna tradycja kobiet kochających i walczących. Pierwsza opowieść powstała poza klasycznym ateńskim światem, w regionie Kaukazu, północnych brzegów Morza Czarnego, pośród potomków stepowych nomadów w Scytii. Druga historia zaistniała w obrębie starożytnej Grecji, w poematach epickich o legendarnej wojnie trojańskiej. W tych dwóch tradycjach role mężczyzn i kobiet są odwrócone, a jednak te opowieści zadziwiająco współbrzmią, mają podobne postacie, dramatyczne sceny bitwy, emocje, tragiczny temat i nawet wspólne słowo „Amazonka“.

Pierwsza historia, niedawno przetłumaczona z czerkieskiego, opowiada o mitycznej przywódczyni grupy wojowniczek, Amezan. To jedna z wielu sag Nartów, tradycji ustnej o bohaterach i bohaterkach z samego centrum starożytnej Scytii i terytorium Amazonek (dzisiaj południowa Rosja). Kaukaskie opowieści zachowały ślady dawnych indoeuropejskich mitów zmieszanych z ludowymi legendami euroazjatyckich nomadów, napotkanych przez Greków podczas ich wojażów po Morzu Czarnym w 7 w. p.n.e. Owe sagi nie tylko opisują mocarne jeźdźczynie, odpowiadające opisom Amazonek w greckich mitach, ale także sugerują również możliwą kaukaską etymologię starego, zapożyczonego greckiego wyrazu „amazonka“.

Druga opowieść o Achillesie i Pentesilei jest epizodem z archaicznych cyklów epickich związanych z wojną trojańską, do których należy Iliada. Wiele ustnych przekazów o Amazonkach kursowało jeszcze przed Homerem w 8 i 7 w p.n.e., kiedy pierwsze rozpoznawalne sylwetki Amazonek pojawiły się w greckiej sztuce. Iliada opisywała tylko dwa miesiące wielkiej, dziesięcioletniej wojny trojańskiej. Co najmniej sześć innych epickich poematów, które przetrwały tylko we fragmentach, opisywało wcześniejsze i późniejsze czasy od przedstawionych w Iliadzie. Wiele innych ustnych zaginionych przekazów o trojańskiej wojnie wspominało o Iliadzie i innych utworach i zainspirowało ilustracje w antycznej sztuce przedstawiające walki Greków z Amazonkami. Zaginiony poemat „Arimaspea“ greckiego podróżnika Aristeasa (ok. 670 p.n.e.) zawierał historie o Amazonkach. Inny wędrujący poeta, Magnes ze Smyrny (która miała być miejscem urodzenia Homera), recytował opowieści w języku lidyjskim o inwazji Amazonek na Lidię w zachodniej Anatolii na początku 7 w. p.n.e. Niektórzy naukowcy sugerują, że istniał kiedyś osobny utwór epicki o Amazonkach, w stylu Iliady – kuszące wyobrażenie.

Jeden z zaginionych trojańskich eposów Aethiopis (przypisywanych Arctinosowi z Miletu, 8 lub 7 w. p.n.e.) był kontynuacją Iliady i podejmował akcję, w miejscu w którym Homer przerwał. Aethiopis opisywał przybycie królowej Pentesilei wraz z grupą amazońskich najemniczek, które zjawiły się aby pomóc Trojanom w walce z Grekami. Sceny z owego poematu były popularnym tematem na greckich wazach. W 3 w. n.e. grecki poeta Quintus ze Smyrny, korzystał z Aethiopis w swoim opisie pojedynku Pentesilei z greckim bohaterem Achillesem w swoim poemacie „Upadek Troi“. (…)

Obydwie, wymienione wyżej opowieści, jedna scytyjska, druga grecka przedstawiają kobiety, których waleczne zdolności były równe mężczyznom. Ich bohaterskie przygody były wymyślone, ale ich charaktery i czyny pochodziły ze wspólnego, historycznego źródła: wojowniczych stepowych kultur, w których nomadzi i nomadki dzielili się równością doświadczeń zupełnie niewyobrażalną dla starożytnych Hellenów.

Mit i rzeczywistość mieszały się w greckiej wyobraźni, i im więcej szczegółów odkryto o kulturze Scytów tym bardziej stało się jasne, że scytyjskie kobiety były „Amazonkami“. Dzisiejsze odkrycia archeologiczne i lingwistyczne wskazują na realny rdzeń, ukryty w greckich mitach o Amazonkach. Właściwie, nowe archeologiczne świadectwa pozwalają nam w końcu na nadrobienie zaległości w wiedzy o samych Grekach. Mityczne Amazonki i niezależne kobiety scytyjskie były silnie splecione ze sobą w wyobrażeniach Greków już 2500 lat zanim współcześni archeolodzy i naukowcy zaczęli zdawać sobie sprawę, że kobiece wojowniczki naprawdę istniały i wpływały na grecką tradycję.

W klasycznej literaturze i sztuce obraz Amazonki ewoluował od mglistych faktów wypracowanych przez greckich mitografów przybierając z czasem na ostrości dzięki pogłebionej wiedzy. Pogłoski o wojowniczych społeczeństwach nomadów, w których kobieta mogła dostąpić chwały i sławy przez „męską“ zbrojną waleczność fascynowały Greków. Wyobrażenia odważnych, przedsiębiorczych wojowniczek, równych mężczyznom, mieszkających na krańcu znanego świata, zainspirowało wylew mitycznych opowieści konfrontujących wielkich greckich bohaterów z bohaterkami ze Wschodu. Każda grecka kobieta czy mężczyzna, dziewczyny i chłopcy znali te przygody na pamięć i ich ilustracje na prywatnych czy państwowych dziełach sztuki.

(…) Sami Scytyjczycy nie zostawili po sobie źródeł pisemnych. Spora część naszej wiedzy o nich pochodzi z greckiej i rzymskiej sztuki i literatury. Jednak Scytyjczycy zostawili niezwykłe fizyczne ślady swojej egzystencji, które odkrywają archeolodzy. Spektakularne wykopaliska grobów, ciał i artefaktów wyjaśniają połączenia między kobietami zwanymi Amazonkami i wojowniczymi jeźdźczyniami i łuczniczkami ze scytyjskich stepów. Według pewnego znanego archeologa „wszystkie znane legendy o Amazonkach znajdują swoje widoczne poświadczenie w wyposażeniu grobów“ starożytnych Scytów. Jest to lekka przesada, ale ostatnie jak i obecne odkrycia przynoszą zadziwiające dowody na istnienie autentycznych kobiet wojowniczek, których życie pasowało do opisów Amazonek w greckich mitach, sztuce, klasycznych historiach, geografiach, etnografiach i innych tekstach. W scytyjskich grobach są pochowane szkielety kobiet ranionych w walkach, wraz z ich bronią, końmi i innymi przedmiotami. Naukowe analizy kości udowadniają, że kobiety jeździły na koniach, polowały i angażowały się w walkę w tych regionach, w których kiedyś greccy i rzymscy mitografowie umiejscowili „Amazonki“.

Archeologia udowadnia, że Amazonki nie były po prostu symbolicznymi wytworami greckiej wyobraźni, jak to twierdzą niektórzy badacze. Nie są również wyłącznością Greków jak to się czasem uważa. W rzeczywistości Grecy nie byli jedynym narodem, który snuł opowieści o Amazonkach i wojowniczkach zamieszkujących szerokie terytoria na wschód od Morza Śródziemnego. Inne piśmienne kultury, takie jak Persja, Indie, Egipt i Chiny spotykały się z wojowniczymi nomadami w starożytności. Ich narracje opierały się na znajomości stepowych nomadów przez sojusze, eksploracje, handel i konflikty zbrojne. Ich bohaterowie również walczyli i zakochiwali się w bohaterkach podobnych do Amazonek. Co więcej, pozostałości opowieści, opowiadanych o sobie przez starożytnych Scytów są zachowane w tradycyjnych ustnych legendach, epickich poematach i historiach Azji Centralnej, niektóre zostały dopiero niedawno zapisane. Kim były Amazonki? Ich złożona osobowość jest wplątana w historię i wyobraźnię. Aby zobaczyć je wyraźnie, musimy odrzucić mętne symboliczne interpretacje i fałszywe popularne wierzenia.

Popularne błędne wyobrażenia

Jeden z najbardziej popularnych „faktów“ używanych przy opisie Amazonek jest błędny. Pomysł, że każda Amazonka usuwała pierś, aby łatwiej posługiwać się łukiem nie jest oparty na żadnych dowodach. Został już zresztą obalony w starożytności.

A mimo to, ten dziwaczny wymysł przetrwał dłużej niż 2500 lat od momentu stworzenia go w 5 w. p.n.e. przez greckiego historyka, bawiącego się etymologią. Początki „jednopierśnej“ Amazonki i kontrowersje narosłe wokół tego błędnego pojęcia są tak złożone i fascynujące, że zasługują na specjalny rozdział o amazońskich biustach. (…)

Amazoni, plemię znane z mocnych kobiet

Wyobrażenie, jakoby Amazonki były nastawione wrogo do mężczyzn było już w starożytności kontrowersyjne. Zamieszanie zaczyna się już wokół samej nazwy. Dowody lingwistyczne sugerują, że najwcześniejsza forma grecka nie-greckiego słowa Amazon określała etniczną grupę odznaczającą się wysokim stopniem równości między kobietami i mężczyznami. Pogłoski o podobnej egalitarności musiały zafrapować Greków, którzy żyli w społeczeństwie o sztywnym podziale na funkcje kobiece i męskie. Długo zanim słowo „Scyt“, względnie inna plemienna nazwa pojawiły się w greckiej literaturze, „Amazoni“ mogło być określeniem ludów, w których żyły mocne, wolne kobiety.

Najwcześniejsza wzmianka o Amazonkach w greckiej literaturze pojawia się w Iliadzie Homera w schematycznym zwrocie Amazones antianeirai. Współcześni naukowcy są zgodni co do tego, że rzeczownik w liczbie mnogiej nie pochodził z greckiego. Jednakże niewiadomo z jakiego języka został zapożyczony i co pierwotnie oznaczał. Jedyne jest pewne, że Amazone nie ma nic wspólnego z piersiami (…)

Jest coś zastanawiającego w najwcześniejszym użyciu przez Homera w Iliadzie słowa Amazones. Forma nazwy zalicza się do językowej kategorii określeń etnicznych w poezji epickiej (innym homeryckim określeniem jest Myrmidones, wojownicy prowadzeni przez Achillesa na Troję). Ten ważny trop zdradza nam, że Amazones było pierwotnie helleńską nazwą oznaczającą „społeczność, naród“ podobnie jak Hellenes oznaczało Greków i Troees Trojan. Grecy posługiwali się specyficznymi końcówkami słów żeńskich (charakterystyczne –ai), w słowach określających kobiece grupy, tak jak Nymphai (nimfy) czy Trooiai, Trojanki. Jednakże Amazones nie ma żeńskiej końcówki, sygnalizującej, że mogło chodzić wyłącznie o kobiety. Dlatego też nazwa Amazones mogła pierwotnie być rozumiana jako…naród, składający się z kobiet i mężczyzn. (…)

W rzeczy samej, wielu starożytnych greckich pisarzy wspomina o Amazonach jako plemieniu składającym się z mężczyzn i kobiet. Przypisują im takie innowację, jak obróbkę metalu czy ujeżdżanie koni. Wiele wczesnych malowidł na wazach pokazuje mężczyzn walczących przeciwko wrogom w jednym szeregu z Amazonkami.

Cóż wobec tego mógłby oznaczać epitet dołączony do Amazones? To słowo jest wieloznaczne i skomplikowane. Antianeirai często jest tłumaczone współcześnie jako „przeciwieństwo mężczyzn“, albo „przeciwko mężczyznom“, „przeciwstawiające się mężczyznom“, „antagonistyczne w stosunku do mężczyzn“ czy „nienawidzące mężczyzn“. W rzeczywistości jednak, w starożytnej greckiej epice prefiks anti- zazwyczaj nie oznaczał opozycji czy antagonizmu, podobnie jak w dzisiejszym angielskim prefiksie anti-. Przeciwnie, anti- oznaczał „równoznaczny“ czy „pasujący“. Zgodnie z tym antianeirai można swobodnie przetłumaczyć jako „równe mężczyznom“. (…)

Adaptacja pierwotnego, barbarzyńskiego nazwania całego narodu do greckiego epickiego schematu „stworzyła własną nazwę obarczoną niejasnościami“. Niektórzy badacze interpretują tę osobliwość jako dowód na to, że homeryckie amazones antianeirai musi być jedynie mityczną konstrukcją wymyśloną przez Greków aby opisać fikcyjną „rasę“ kobiet wojowniczek. Zakłada się, że wyobrażenie kobiet zachowujących się tak samo jak mężczyźni było tak trudne do wyobrażenia, tak „konsternujące i niebezpieczne“ i destrukcyjne dla Greków, że ta nazwa mogła być „tylko dopuszczalna w nierealnym świecie mitów“. Ale, czy powinniśmy lekceważyć zdolność starożytnych Greków w kreowaniu i nazywaniu rzeczywistych narodów, w których płciowe relacje były tak odmienne od ich własnych? W zasadzie, wśród Greków panował zwyczaj opisywania i nazywania obcokrajowców, nawiązując do ich egzotycznych i niepokojących zwyczajów, takich jak jedzenie wszy, łowienie głów, poliandrii (wielomęstwo) oraz kanibalizmu. (…)

Stopniowo, kiedy doświadczenie podróżnicze oraz więcej zebranych informacji pozwoliło Grekom rozróżniać liczne, odrębne, etnojęzyczne plemiona Scytów, stara koncepcja „Amazonów“ jako nazwa zbiorcza na egzotyczną „rasę“ równych płci, zmieniła się w pokrewne, ale jednak zmienione pojęcie, określające grupy walczących kobiet, które dawno temu walczyły z mężczyznami, dominowały mężczyzn, albo żyły całkowicie bez nich. Znaczenie anti- w epitecie zmieniło się z „równych z“ do „przeciwników“ sugerując nienawiść do rodu męskiego, a nietypowa forma nazwy, która kiedyś była nazwaniem całego narodu stała się podstawą do budowania wizji mitycznej ginokracji.

Adrienne Mayor, The Amazons. Lives and Legends of Warrior Women across the Ancient World, 2014, Princeton University Press, Princeton. pp 17-25

Amazonka w scytyjskim stroju, leginsy i tunika.

Amazonka w scytyjskim stroju, leginsy i tunika.

Opublikowano Uncategorized | Otagowano , , , , , , | Dodaj komentarz

Dodatkowy talerz

Polacy lubią się rozczulać nad swoją wyjątkową w świecie gościnnością. Szczególnie w Wigilię, kiedy drzwi otwierają się szeroko przed zabłąkanymi pielgrzymami, żołnierzami brnącymi przez kopy śniegu z kresów, wszystkimi biednymi, samotnymi, niechcianymi. W polskich domach, na stołach, stawia się dodatkowy talerz dla gościa. Dla tych, którzy wierzą w ten topos a jednocześnie brutalnie zatrzaskują drzwi przed Innymi, Obcymi, mam pewnego rodzaju dyspensę i pocieszenie. Trochę jakoś głupio wyszło, że akurat zachodni sąsiedzi wykazali się większą gościnnością od tradycyjnie najgościnniejszego kraju w Europie.

talerz2

Przecież w tej tradycji dodatkowego talerza nigdy nie chodziło o gości z krwi i kości. Gdzieś na polskich portalach mignął mi artykuł o tym, że te talerze były dla duchów. Dla jakich duchów? Pozwolę sobie zacytować z własnej książki (rozmamłanie i lenistwo przedświąteczne) cytat, który wprawdzie dotyczy tradycji naszych zachodnich sąsiadów, ale pochodzi z czasów, kiedy tradycje nie znały granic, były wspólne i dla Słowian i dla Germanów.

Chodzi o tradycję tych trzech Bet, trzech świętych kobiet, obecnych w folklorystyce Europy, o której wspominam w książce Trzy Kolory Bogini:

„Wyjątkowo długo ich kult utrzymywał się w Wormacji, Kolonii, Luksemburgu i Strasburgu. W zestawie pytań do spowiedzi, który ułożył wormacki biskup Burchard w XI wieku, figurowało pytanie: „Czy kładziesz na swoim stole, jak to czynią niektóre kobiety w pewne pory roku, do dodatkowego talerza ze strawą trzy noże, aby trzy siostry mogły się posilić?“. Trzysta lat wcześniej inny dostojnik kościelny, biskup Eligius z Noyon, misjonarz plemion germańskich, ostrzegał: „Nikt nie powinien w nocy nakrywać do stołu, tzn. „ tym trzem podawać posiłków“. Jeszcze w XIII wieku Bertold z Ratyzbony, misjonarz franciszkański, walczył ze zwyczajem stawiania posiłków dla nachtvären (pań). Używa przy tym tego samego określenia felices dominae („szczęśliwe panie“), którego tysiąc lat wcześniej używano w stosunku do Matron. Zwyczaj kładzenia dodatkowych talerzy, czy sztućców właśnie w okresie Modranicht (Nocy Matek), w okresie przesilenia zimowego, sugeruje, że polski zwyczaj kładzenia dodatkowego talerza na stole wigilijnym niekoniecznie wiąże się z gościnnością okazywaną obcym. Możliwe, że jest to echo ofiary dla wcześniejszych bogiń.“

Anna Kohli, Trzy kolory bogini, wydawnictwo eFKa, Kraków, 2007, str. 66

No i oczywiście temat Nocy Matek (Modranicht) to jest fascynujący trop. Ale na razie poddajmy się świątecznym szaleństwom. My, Polacy, najgościnniejszy kraj w świecie 🙂

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

Kto wynalazł?

amazonberlin

Przed Pergamonem na Museum Insel w Berlinie. Amazonka w chitonie na koniu. Przedstawienie nie całkiem prawdziwe, ale zgodne z wyobrażeniami Greków.

Mały prezent pod choinkę od babyryby. Krótkie tłumaczenie fragmentów paru rozdziałów wspaniałej, wcześniej wymienionej książki o Amazonkach profesorki ze Stanfordu Adrienne Mayor. Może się przydać jako argument w dyskusjach o genderze przy świątecznej kolacji w gronie rodzinnym. Tekst dobrze ilustrujący niejednoznaczność i umowność przekazów kulturowych dotyczących płci.

Rozdział 12.

Kto wynalazł spodnie?

Powyżej tysiąca Amazonek jest przedstawionych na malowidłach greckich amfor i większość wojowniczek jest ubranych w tuniki, spodnie i leginsy podobne do tych, jakie noszą Scytowie. Podstawowym greckim strojem był udrapowany prostokąt materiału, spięty szpilami, przytrzymywany pasami, noszony również w innych starożytnych społeczeństwach (rzymskie togi, spódnica egipska czy hinduskie sari). Spodnie były bardziej skomplikowane. Spodnie i tuniki wymagały spięcia kawałków wełny, skóry czy tkaniny i zszycia ich mocnym ściegiem aby stworzyć ubranie, szwy były często szyte nicią w odmiennym kolorze. Najstarsze zachowane spodnie zostały odkryte w grobach jeźdzów i jeźdźczyń w dorzeczu Tarimu, datowane na 1200 do 900 lat p.n.e. Całkiem niedawno odkryto dwie pary spodni uszytych przed trzema tysiącami lat z trzech kawałków wełny ozdobionych zygzakowatym motywem i innymi wplecionymi dekoracjami, ze specjalnie wszytą wstawką w kroczu, która była innowacją ułatwiającą jazdę na końskim grzbiecie. Mówiąc inaczej, te spodnie były pierwszym, świadomie uszytym ubraniem. To nie był przypadek, to trzeba było wymyśleć.

Kto wynalazł spodnie? Według Greków były to potężne, barbarzyńskie kobiety. Starożytne źródła greckie wiążą początek tego egzotycznego odzienia z różnymi wojującymi królowymi Wschodu. Jedna z legend twierdzi, że spodnie i długie rękawy były po raz pierwszy wprowadzone przez Medeę, mityczną czarownicę-księżniczkę z Kolchidy, która została kochanką argonauta Jazona. Według zachowanych przez Strabona z Pontu źródeł folklorystycznych, Medea nosiła spodnie i tunikę, kiedy wspólnie z Jazonem rządziła górskim krajem nad Morzem Kaspijskim (obecnie Armenia i Azerbejdżan), krainie tabunów koni Nisajskich. Malowidła na amforach greckich z piątego wieku p.n.e. pokazują Medeę właśnie w takim ubraniu na wzór Amazonek. Jej strój był tak przydatny dla łuczników końskich, że został przejęty przez nomadów a potem przez Medów i Persów.

amazone

Według zaginionej historii Hellanikosa (V wiek p.n.e.) wielka assyryjska czy perska królowa dawnych, mitycznych czasów, o imieniu Atossa była pierwszą, która założyła spodnie. Była wychowana na chłopca przez ojca, króla Ariaspes. Po odziedziczeniu po nim królestwa Atossa wprowadziła dla poddanych kobiet i mężczyzn obowiązkowy strój z długimi rękawami i spodniami, które niwelowały różnice płci. W ten sposób „skrywając kobiecą naturę Atossa rządziła wieloma plemionami i była waleczna i dzielna w swych czynach“. Imię „Atossa“ jest znane z królewskich, perskich opowieści, ale ta Atossa pozostaje enigmatyczną figurą. Podobnie jak inna perska wojowniczka zwana Rhodogyne (Kobieta w Czerwieni), która jeździła na czarnej nisajskiej klaczy zwyciężając wielokrotnie nad armeńskimi plemionami. Ta królowa nie zgodziła się wyjść za mąż i przepadała za mordowaniem mężczyzn. „Olśniewająca w szkarłatnej tunice z pasem i spodniach w czarujące wzory“ Rhodogyne rzucała się w walkę, nie kończąc plecenia warkoczy. Niektórzy badacze zastanawiają się, czy Rhodogyne i Atossa nie były połączone z inną słynną assyryjską wojowniczką i królową, Semiramidą, znaną ze swoich znaczących podbojów, nowych miast, innowacji oraz niesłychanych projektów budowlanych.

Semiramida (akkadyjska Sammuramat, persko-armeńska Shamiram) była postacią historyczną, królową z końca IX wieku p.n.e. Wokół jej postaci powstało mnóstwo legend (…) Wspominały o tym, że przebierała się za młodzieńca i zdradzała swoją płeć dopiero po wspaniałych zwycięstwach na polu bitwy. Według legend Semiramida wynalazła nowy styl ubioru dla siebie i dla swoich poddanych, który był specjalnie wymyślony po to aby zatrzeć różnice między kobietami i mężczyznami. Strój był wygodny, chronił przed zmianami pogody oraz otarciami podczas jazdy na koniu, dzięki niemu Semiramida mogła zachować swobodę i skromność w każdej sytuacji. W tych „wygodnych i praktycznych ciuchach“ Semiramida galopowała aby podbić Baktrię (Afganistan). Osobiście prowadziła specjalną grupę żołnierzy górskich do ataku na cytadelę wroga na wysokiej skale. (…) Podobnie jak Amazonki, Semiramida odmówiła wstąpienia w stan małżeński, który mógłby zagrozić jej władzy. Wybierała najprzystojniejszych żołnierzy na seks (mówiło się, że po romansach z królową nikt ich więcej nie widział). Tunika i spodnie Semiramidy były tak atrakcyjne i wygodne, że tak jak Strabon mówił o stroju Medei, zostały na zawsze przejęte przez Medów i Persów.

320px-amazon_trousers_bm_vaseb673

Starożytni Grecy uważali swoje krótkie, drapowane chitony bez rękawów za odpowiedni strój męski, kobiety nosiły podobne stroje do kostek. Ramiona i nogi były obnażone, płaszcze i peleryny zapewniały ciepło w łagodnych śródziemnomorskich zimach. W odróżnieniu od dopasowanych, albo luźnych spodni (anaxyrides i sarabara, greckie słowa pochodzące prawdopodobnie z perskiego) i długich rękawów faworyzowanych przez barbarzyńców od Morza Czarnego do terytorium Xiongnu na zachodniej granicy Chin. Koło VI w. p.n.e. spodnie stały się typowym strojem obcych łuczników, głównie Scytów, Persów i Amazonek w sztuce greckiej. Pisarze greccy opisywali Scytów, Saka, Sarmatów, Daków, Getów, Celtów, Siginów, Medów, Persów, Frygijczyków, Partyjczyków, Hyrkańczyków, Baktriów, Ormian i Amazonek jako noszących anaxyrides. Grecy byli dosłownie okrążeni przez ludy noszące spodnie.

Co łączyło owe narody noszące spodnie? Przede wszystkim były to narody jeźdźców i, co nie jest przypadkiem, charakteryzowały się w większości pewną równością płci w porównaniu do Greków. Nomadzi, jak pisał Hippokrates, „zawsze noszą spodnie i spędzają cały czas na koniach“ (…)

Spodnie i długie rękawy są szczególnie przydatne w chłodnym, północnym klimacie, ale Strabon wyjaśniał że Medowie i Persowie przyjęli ten „zniewieściały“ scytyjski ubiór ponieważ wydawał się bardziej „dostojny i uroczysty“ w porównaniu z „lekkim strojem“. (…)

Cudzoziemskie, barbarzyńskie spodnie

Mimo częściowej akceptacji przez Greków pewnych barbarzyńskich elementów ubioru, jeden pozostał „całkiem niedopuszczalny“: spodnie. Praktyczne i ciepłe, spodnie były niezbędne dla ochrony nóg i lędźwi jeźdźców oraz innych, spędzających większość czasu na dworze – nawet Grecy musieli się z tym zgodzić. W późniejszych czasach rzymskich słyszało się, że potomkowie greckich kolonistów na chłodnych północnych wybrzeżach Morza Czarnego zaadoptowali scytyjskie spodnie, a rzymscy żołnierze w północnej Europie przejęli bryczesy Gallii Bracata (Galla w bryczesach). Jednakże Ksenofont, który znał osobiście dobrze perskie ubrania do jazdy konnej odradzał Grekom w swoim podstawowym podręczniku do hippiki noszenie ich. Ksenofont twierdził, że „przy wsiadaniu na konia, jeździec powinien zebrać fałdy spódnicy czy płaszcza“ pod pośladki. U klasycznych Greków sam pomysł noszenia spodni wywoływał „strach i mieszane uczucia“ – były zbyt „cudzoziemskie“. Nawet Aleksander Wielki, który irytował swoich żołnierzy radosnym przebieraniem się w stroje perskie po zwycięstwach, nigdy nie założył spodni. Grecy wyszydzali barbarzyńskie spodnie jako „zniewieściałe“, oznakę słabości, wyśmiewając je jako dziwaczne „różnokolorowe worki i sakwy“ (thulakoi) na dolne kończyny. Mimo tego, wiele greckich starożytnych opisów barbarzyńskich skórzanych spodni przedstawia ich właścicieli, jako męskich i walecznych.

Dlaczego spodnie tak przeszkadzały Grekom? (…) Spodnie wydawały się reprezentować wszystko co obce i transgresyjne, związane z obcą kulturą, również kulturą Amazonek. Paru greckich pisarzy pisało o barbarzyńskim stylu zakrywania ramion i nóg, zazwyczaj odsłoniętych w ciepłym śródziemnomorskim klimacie, jako nieprzyzwoitym. Cywilizowani Grecy aprobowali atletyczną nagość, podczas gdy prymitywni barbarzyńcy zasłaniali swoje ciała. W dodatku jaskrawe, kolorowe wzory oraz surowa faktura scytyjskich i amazońskich spodni i leginsów kolidowała z elegancko udrapowanymi greckimi szatami.

Prawdopodobnie jednak najbardziej niepokojące było to, że mężczyźni i kobiety barbarzyńców często nosili dokładnie ten sam strój: czapka, tunika, pas, botki i spodnie. Ten fakt był podkreślony przez Herodota opisującego Amazonki z Pontusa oraz scytyjskich mężczyzn z okolic na północ od Morza Czarnego, którzy połączyli swoje obozy aby dać początek Sarmatom. Powtarza wyraźnie, że nomadki i nomadzi byli ubrani tak samo. Wiele elementów tej garderoby unisex zaniepokoiło Greków. Po pierwsze, to oznaczało, że obydwie płcie zachowywały się podobnie oraz były tak samo fizycznie aktywne. Podobnie jak konie, spodnie równały prawa, pozwalały kobietom swobodnie się poruszać i wykazywać się tymi samymi atletycznymi umiejętnościami jak mężczyźni, nie uwłaczając jednocześnie ich skromności, podobnie jak bloomersy cyklistek z XIX wieku. (dwustuletni francuski zakaz noszenia spodni dla kobiet w innych sytuacjach niż jazda konna czy jazda na rowerze, został zniesiony w 2013 roku). Spodnie zapewniały kontrolę nad seksualnym czy wizualnym dostępem do ciała osoby, inaczej niż greckie spódniczki noszone przez kobiety i mężczyzn. Prawdopodobnie z tego powodu cieszyły się popularnością u niezależnych kobiet wprawiając jednocześnie w zakłopotanie represyjnych mężczyzn w różnych kulturach i wiekach.

Poza tym, sam fakt, że to „kobiety“ wykreowały kostium składający się z tuniki i spodni uczynił go niestosownym dla „prawdziwych“ (greckich) mężczyzn. Jako że spodnie były noszone przez scytyjskie kobiety a Grecy lubili przedstawiać barbarzyńców jako „zniewieściałych“, ubiór ten był uważany za „kobiecy strój“ w odróżnieniu od naszej dzisiejszej percepcji w krajach Zachodu. (…)

I na koniec, to co greckich mężczyzn najbardziej przerażało w spodniach to była prawdopodobnie androgyniczna natura owego ubioru. Niezwykle trudno bowiem można było zdecydować, czy osoba nosząca spodnie jest kobietą czy mężczyzną. Wiele malowideł na greckich amforach wydaje się posługiwać elementem seksualnej ambiwalencji przedstawiając nieodróżniających się od siebie wojowników Amazonek i Scytów. Rzeczywiście zamierzona dwuznaczność genderowej identyfikacji była według Greków cechą charakterystyczną Atossy i Semiramidy, dwóch wynalazczyń spodni. (…)

Praktyczne spodnie

Łączenie jeźdźczyń z wynalazkiem spodni ma podstawy racjonalne. Spodnie były praktyczną innowacją dla mężczyzn i kobiet, którzy ujeżdżali konie na stepie, były optymalnie zaprojektowane do pokonywania długich etapów na grzbiecie konia, do wykonywania różnych czynności podczas jazdy. Pierwsi europejscy podróżnicy opisywali spodnie noszone przez kaukaskie kobiety (białe dla dziewczyn, czerwone dla mężatek i niebieskie dla wdów i starszych kobiet). Pożyteczność spodni jest wiele razy przedstawiana w hinduskich sprawozdaniach Rani Lakshmi Bai z Jhansi, bohaterki indyjskiego powstania przeciwko Brytyjczykom w 1857 roku. Kiedy jej mąż został zabity rani błyskawicznie podwinęła sari między nogami i umocowała jego końce pod pasem tworząc w ten sposób luźne spodnie umożliwiające jej jazdę w siodle na bitwie. Ten styl nazywał się veeragacche „żołnierska przepaska“ albo „pas bohatera“. Tradycyjne sari kobiet z plemienia Mahratta i innych były noszone w stylu zwanym „kasata“, między nogami, przytrzymywane paskiem z tyłu talii na wzór workowatych bryczesów, podobnie do męskich dhoti. Ten styl miał powstać w „odległych czasach“, w których kobiety były „specjalistkami w jeździe konnej i jeździły na wojny wspólnie z mężczyznami“. W tej sam sposób szerokie spódnice, zachowane w pochówkach stepowych nomadek mogły być łatwo zamienione na spodnie do jazdy końskiej.

Adrienne Mayor, The Amazons. Lives and Legends of Warrior Women across the Ancient World, 2014, Princeton University Press, Princeton. Str. 191 – 198

Na wspaniałej wystawie uratowanych skarbów z Afganistanu w Bonn (październik 2010) podziwiałam przepiękną figurę ujeżdżającą mitycznego gryfa-lwa. Podpisana była jako jeździec. No przepraszam, ten jeździec miał dorodne, spore piersi. Niby drobiazg, a jednak.

Opublikowano Uncategorized | Otagowano , , , , | Dodaj komentarz

Amazonki

amazonka

Umierająca Amazonka. Muzeum Archeologiczne w Neapolu

Czytam akurat wspaniałą książkę Adrienne Mayor „The Amazons. Lives and Legends of Warrior Women across the Ancient World”, wydaną dwa lata temu, w której udowadnia, że Amazonki nie były mitem. Archeologia dostarcza coraz więcej dowodów na to, że istniały grupy walczących kobiet w społeczeństwach epoki brązu i wcześniejszych. Mogły należeć do skupisk złożonych z kobiet i mężczyzn, mogły również zakładać wyłącznie grupy kobiece.  W 2010 roku napisałam o nich artykuł do Zadry, który załączam pod zakładką w menu „Wyspy kobiet i Amazonki”. Powrócę wkrótce do tego tematu, przetłumaczę parę stron z książki A. Mayor. Fascynujący temat.

Opublikowano Uncategorized | Otagowano | Dodaj komentarz

Bretońskie święte źródła i ich pradawne opiekunki

Czytaj dalej

Opublikowano BLOG | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Wściekłość i bunt kobiet

Wsciekłość kobiet nie zaczęła się dzisiaj. Istniała zawsze, kiedykolwiek władze naruszały samostanowienie kobiet, jeżeli zbliżały się niebezpiecznie do pewnej granicy, której nie wolno przekroczyć. Szczególnie w społeczeństwach, w których kobiety miały od wieków mocną pozycję. Nie mówię oczywiście o Polsce. Mówię o pewnych afrykańskich społecznościach w Afryce Zachodniej, na przykład o grupie Igbo. Możemy się od nich uczyć. Nigdzie i nigdy w Europie kobiety nie osiągnęły takiej władzy jak kobiety w owych plemionach. W poprzednich wpisach mówiłam o tradycji królowych matek, o matrylokalności, o równorzędnych rządach królowych i królów. Teraz chcę przypomnieć ich bohaterskie powstanie, o którym nie uczą nas w szkołach.

igbo_women

Europejscy antropolodzy nie mieli pojęcia o rządach kobiet w Afryce. Kiedy po „wojnie kobiet“ od 1928 do 1930 roku zaczęli się tym problemem interesować, interpretowali go zgodnie z wiktoriańską ideologią ze sporą domieszką rasizmu. Nie zauważyli ani wyjątkowo elastycznego podejścia do płciowości w owym społeczeństwie, ani ważnej roli kobiet w gospodarce i obrzędach religijnych. Trudno ich winić. Świat Igbo jest tak odmienny od europejskiego, że nawet dzisiaj wydaje się niezwykły i niezrozumiały.

Po 1900 roku nastąpiła inwazja Brytyjczyków na tereny Igbo. Przyniosła agresywną represję indygennych instytucji, narzuciła chrześcijaństwo i zachodnią edukację i wprowadziła nowy system gospodarki przez stworzenie systemu naczelników/namiestników okręgów. W okręgu południowej Idemili, Nnobi (na tym społeczeństwie socjolożka Ifi Amadiume oparła swoje badania naukowe) te zmiany podważyły rolę kobiet. Podczas gdy tradycyjne pojęcia elastycznej płciowości (np. istnienie tzw. „męskich córek“ czy „kobiecych mężów“, brak określenia płci w trzeciej osobie liczby pojedyńczej itd.) umożliwiały wszystkim dostęp do władzy i autorytetu, nowe koncepty zachodnich kolonizatorów wprowadziły ostre nierówności klasowe i płciowe.

Na początku wpływ chrześcijaństwa dotyczył tylko małej grupy uprzywilejowanych mężczyzn. Kobiety nie uczestniczyły w debatach religijnych, ponieważ dla nich żadna inna religia oprócz oddawania czci bogini Idemili nie wchodziła w grę. Gdy próby nawracania stawały się coraz bardziej nachalne, wtedy wybuchł pierwszy masowy protest kobiet „Nwaobiala“, Ruch Tańczących Kobiet, w roku 1925. Podstawowym żądaniem owego ruchu, któremu przewodziły starsze kobiety, był powrót do rodzimej religii i odrzucenie chrześcijaństwa. Opór nie polegał tylko na tańcu i śpiewach, kobiety spaliły targ, zablokowały główne drogi i wyrzuciły śmiecie na dziedzińcu budynku sądowego. Zabrały dzieci ze szkoły oraz wprowadziły bojkot targu. Należy przypomnieć, że targi były tradycyjną domeną kobiet. Bojkot targów oznaczał praktycznie paraliż gospodarczy.

Podczas gdy kobiety protestowały, misjonarze wraz z paru wpływowymi lokalnymi naczelnikami złączyli siły w zniesławianiu kultu Idemili i wyśmiewania jej wiernych jako pogan czy bezbożników. Co więcej, w tym okresie zmieniono nawet płeć starej bogini! Kolonialni antropolodzy porównują Idemili do Boga i używają męskiej formy w opisach jej kultu. Po nich, również naukowcy Igbo zaczynają coraz częściej mówić o bogu ziemi. Nawet słynny pisarz narodu Igbo Chinua Achebe (Ifi Amadiume nazywa go produktem zachodniej cywilizacji) dokonuje maskulinizacji bogini np. w książce „Things Fall Apart“. (Wszystko rozpada się)

axfre79

Jednym z najgorszych przestepstw przeciwko wodnej bogini Idemili było zabijanie jej totemicznego zwierzęcia – pytona. Jak ważny jest pyton dla Igbo pokazuje zdarzenie z połowy ubiegłego wieku. Pewien chrześcijański fanatyk, znany jako Natty, zabił pytona co wywołało masowy bunt kobiet. Półnagie przemaszerowały do prowincjonalnego okręgu Onitschy aby okupować dom lokalnego naczelnika. Kiedy dyskusja z nim nie odniosła skutku, kobiety wróciły do domu Nattiego i zrównały jego dom z ziemią. To była tradycyjna metoda kobiet Igbo stosowana w wypadku obrażenia ich przez mężczyzn. Dwa tygodnie po tym wypadku Natty zmarł. W okolicy do dziś śpiewa się piosenkę:

„Z drogi, ludzie na ulicy!

Z drogi, ludzie w domach!

Natty zabił pytona!“

Chrześcijaństwo nie tylko zwalczało kult bogini, ale przyczyniło się do delegalizacji związanego z nim tytułu kobiecego „ekwe“. W ten sposób godność kobiet legła w gruzach.

Eskalacja protestów kobiet nastąpiła w listopadzie 1929 roku. Dziesięć tysięcy kobiet z różnych grup etnicznych (Ibibio, Andoni, Orgoni, Bonny, Opobo i Igbo) protestowało przeciwko ograniczeniu roli kobiet w rządzie i po walkach doprowadziło do obalenia rządów lokalnych namiestników. Dodatkowym powodem niesnasek miało być wprowadzenie opodatkowania kobiet. Lokalne dysputy rozszerzyły się na inne okręgi, zapraszano do protestu kobiety z innych grup przesyłając im symbolicznie liście drzewa palmowego. Wyobraźmy sobie ogromną skalę tego protestu: dziesięć tysięcy kobiet wyruszających w drogę, uzbrojonych w noże, na ich czele starsza, naga kobieta. Cała ludność zaangażowanych okręgów liczyła wtedy ok. 2 mil. ludzi.

„Siadanie na mężczyźnie“

Zrównanie z ziemią domu Nattiego należało do pradawnej taktyki obrażonych kobiet zwanej „sitting on a man“, czy „walki z mężczyzną“. Kobiety zbierały się przed domostwem oskarżonego, śpiewając i tańcząc i opisując jego wykroczenia. Często obrzucały jego dom gliną, albo waliły w okna i ściany. Przez owo „siadanie“ byli karani mężczyźni za przemoc w rodzinie oraz ci, którzy nie respektowali zasad handlu na targu. Gnębienie ofiary trwało tak długo aż nie poddała się i nie wyraziła skruchy. Przez „siadanie na namiestnikach“ kobiety osiągnęły zamierzony cel, funkcja namiestników została zniesiona.

Wikipedia informuje, że cel kobiet został osiągnięty i ich sytuacja ekonomiczna poprawiona (https://en.wikipedia.org/wiki/Women%27s_War). Innego zdania jest Ifi Amadiume. Żądania kobiet o włączenie ich do administracji rządowej nie zostało spełnione. Legislatorzy nie wpisali obowiązku wybierania kobiet do rad do nowego ustawodawstwa. Powstające rady okręgowe i magistraty składały się wyłącznie z mężczyzn. Kobiety zostały odsunięte od rządzenia i ich, tak potężna dotąd pozycja społeczna i polityczna, zlekceważona.

Do momentu wprowadzenia porządku przez oddziały policji, dziesięć lokalnych sądów uległo zniszczeniu, wiele innych zostało zrujnowanych, europejskie fabryki zostały ograbione. Kobiety zaatakowały 46 więzień wypuszczając więźniów. Wojska kolonialne zabiły około pięćdziesięciu kobiet. Pięćdziesiąt innych było zranionych. One same nie zabiły nikogo.

10 stycznia 1930 roku ich rewolta została stłumiona.

Ifi Amadiume, Male Daughters, Female Husbands, Zed Books Ltd, London & New Jersey, 1987

Ifi Amadiume, Daughters of the Goddess, Daughters of Imperialism, Zed Books Ltd, London & New York, 2000

Ifi Amadiume, Reinventing Africa, Matriarchy, Religion, Culture. Zed Books Ltd, London & New York, 1997

https://en.wikipedia.org/wiki/Women%27s_War

Elisabeth Tietmeyer, Frauen heiraten Frauen: Eine vergleichende Studie zu Gynägamie in Afrika. Renner Verlag, Münche, 1985

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz