Próba zbliżenia do pejzażu mitologicznego

Próba zbliżenia do pejzażu mitologicznego – wskazówki praktyczne.

Dopiero teraz zabrałam się do lektury książki Heide Göttner-Abendroth „Matriarchale Landschaftsmythologie” wydanej w 2014 roku w wydawnictwie W. Kohlhammer GmbH, Stuttgart. W przedmowie do książki HGA przedstawia nie tylko analizę terminu „matriarchalny pejzaż mitologiczny”, ale przede wszystkim podaje praktyczne narzędzia metodologiczne czyli 10 sposobów pozwalających zrozumieć specyfikę kultowego obszaru. Pozwolę sobie je krótko streścić, dodając własne komentarze.

Metoda Nr. 1 – Wędrówka

Szwabska Jura. Widok z Góry Dziewczyny.

Szwabska Jura. Widok z Góry Dziewczyny (Magdeberg).

Brzmi to niezwykle prosto, oczywiście, najpierw trzeba się troche nachodzić. W końcu nasi przodkowie również poruszali się na piechotę. Chodzić i patrzeć uważnie, najlepiej w pojedynkę. Nie rozpraszać się, zwracać uwagę na formę pejzażu, na „kobiece formy” dolin, góry przypominające piersi czy ciężarne brzuchy. Jesteśmy w końcu na „łonie natury”, które dla wczesnych ludzi (jak i dla dzisiejszych społeczności pierwotnych) nie było metaforą, ale faktem. HGA ma rację, twierdząc że ten proces wymaga dużo czasu, czasami dopiero po paru podejściach, albo nawet kilku latach zauważamy coś niezwykłego, co nam wcześniej nie wpadło w oko. Przy uważnym patrzeniu konieczna jest pewna wyobraźnia, musimy mianowicie wyobrazić sobie krajobraz bez zabudowań, bez rozparcelowania, taki jaki mógłby być w okresie neolitycznym. Do tego dodałabym (o czym HGA nie wspomina) podstawową znajomość procesu zmian klimatycznych i ich wpływu na przyrodę oraz wiedzę na temat zmian biegów rzek, czy wielkości jezior, czy to przez erozję czy działania człowieka.

goraschwalb

Schwabska Jura

Metoda Nr. 2 – Odkrywanie kultowych pagórków z widokiem na „obniżony horyzont“

Te pagórki przyciągają wzrok nawet na tle dramatycznego górskiego krajobrazu. Przeważnie stoją na nich kościółki, kapliczki, względnie ruiny zamku. Można się zapytać, dlaczego właściwie umieszczono tam kościół, skoro łatwiej go by było postawić parę kilometrów niżej we wsi. Zbudowanie na nich zamku wydaje się logiczne, są to niezłe strategiczne punkty z  widokiem na okolicę. Jeżeli rozejrzymy się tam naokoło to odniesiemy wrażenie jakby horyzont został obniżony, spłaszczony. Można pod szerokim kątem obserwować kierunek ze wschodu na południe i na zachód. Są to kierunki sfery niebieskiej po których przemieszczają się słońce, księżyc i gwiazdy. Od czasu neolitu owe pagórki służyły do obserwacji ciał niebieskich, często znajdowały się na nich menhiry, kręgi kamienne, które pomagały mierzyć pozycje gwiazd. Oczywiście owe kamienne formacje miały oprócz funkcji praktycznej również funkcję kultową. Dlatego też musiały w procesie chrystianizacji zostać zniszczone, względnie zawłaszczone przez Kościół.

Kościół św. Jerzego w Rhäzüns, Gryzonia

Kościół św. Jerzego w Rhäzüns, Gryzonia

Metoda Nr. 3 – Ustalanie linii współrzędnych zgodnych z archeoastronomią

Owe linie współrzędne pomagają ustalić miejsca wschodów i zachodów Słońca na początku czterech pór roku. W ten sposób powstawały pierwsze rolnicze kalendarze, które miały nie tylko charakter praktyczny, ale również symboliczny.

Metoda Nr. 4 – Ustalanie linii i dróg kultowych

HGA proponuje po znalezieniu dokładnego koordynatu astronomicznego prześledzić, czy owa linia jest zaznaczona w krajobrazie przez dalsze pagórki, na których stoją kaplice, kościółki czy menhiry. Autorka porównuje owe linie i objekty znajdujące się na niej do perełek nanizanych na sznur. Owe linie miały praktyczne zastosowanie, ponieważ można było za pomocą ognisk komunikować się na odległość. Wzdłuż tych linii powstawały drogi komunikacyjne, często przebiegające na grzbietach pagórków. Owe drogi miały wiele funkcji, były drogami pielgrzymek od jednego sakralnego objektu do drugiego, były również drogami handlowymi. HGA mówi w tym wypadku o konkretnie istniejących drogach a nie o tzw. lay lines, hipotetycznych liniach łączących miejsca kultu.

Metoda Nr. 5 – Analiza archeologiczna

Poprzednie metody muszą znaleźć potwierdzenie w materiale archeologicznym, jeżeli rzeczywiście owe drogi, czy pagórki wraz z budowlami sakralnymi były odwiedzane przez ludzi we wcześniejszych epokach. Dla HGA archeologia stanowi podstawę wiarygodności kultowych miejsc. Niestety, i tu przyznaję autorce rację, archeolodzy rzadko odwiedzają tzw. miejsca peryferyjne, oddalone od centrów, rzadko również znajdują się pieniądze na wykopaliska z epoki kamienia. „Bada się chętniej patriarchalnych Rzymian, może najwyżej Celtów, albo stawia się ideologiczne przeszkody na drodze badania kultur, w których boginie były znaczące a role płciowe nie zawsze zgodne z powszechnie akceptowanymi.“ Często dostojnicy kościelni nie dopuszczają archeologów do badań, ponieważ uważają, że historia rozpoczęła się od postawienia ich pierwszych klasztorów, zdarza się, że rolnicy uniemożliwiają prace badawcze, pozbywając się dyskretnie artefaktów znalezionych na polu.

W tym wypadku warto się zwrócić do prac lokalnych archeologów i archiwistów i nie zapominać o małych muzeach krajoznawczych.

Metoda Nr. 6 – Analiza językowa

Bardzo użyteczne w poszukiwaniach są nazwy gór, pagórków, jezior, rzek, miast i dolin. Szczególnie nazwy gór i rzek są zazwyczaj bardzo stare, przekazywane tradycyjnie z pokolenia na pokolenie, mimo że ich nazwa staje się z czasem niezrozumiała. Zdarza się że sięgają aż do praindoeuropejskich korzeni, które z czasem połączyły się z celtyckimi czy germańskimi określeniami.

Moja uwaga: badania etymologiczne są niezwykle zajmujące, niestety mogą sprowadzić na manowce. Czasami poważani lingwiści wpadają w pułapkę ludowej etymologii i z absolutną pewnością siebie potwierdzają najbardziej absurdalne nazwy, nie sięgając głębiej do wcześniejszych warstw językowych. Nagle nobilitują, zwykle przez poważną naukę lekceważone, ludowe przesłania i akceptują pochodzenie na przykład nazwy Kraków od mitycznego Kraka (nazwa pochodzi od celtyckiego creag (craig, chreag, creige) czyli zbocze góry, skała), czy nazwę Sargans (vide mój blog o górze Tiergarten) od gęsi.

Metoda Nr. 7 – Badanie budowli kościelnych

„Wcześniejsze miejsca kultu były albo niszczone, albo przerabiane, co zdarzało się przeważnie wtedy, gdy ludność obdarzała jakieś święte miejsce wyjątkowym szacunkiem. Według powszechnie praktykowanej zasady misjonarzy, przedchrześcijańskie symbole zostawały scedowane świętym chrześcijańskim, przy czym ich znaczenie zostawało zniekształcone, także wierzący dostawali niby to samo, ale przebrane w chrześcijańską szatę.“ Obrazy były niezwykle ważne dla prostych, niepiśmiennych ludzi, dlatego ikonografia kościelna odgrywa ważniejszą rolę niż towarzyszące obrazom religijne legendy. HGA przytacza ciekawy przykład transformacji miejsc kultu maryjnego, powstałych na miejscach czczenia Starej Bogini. Tam gdzie czczono Boginię astralną pojawia postać Maryi Królowej Niebios. Tam gdzie czczono wcześniej matczyny czy podziemny aspekt Bogini mamy Marię jako Czarną Madonnę. Stare Boginie nie były bowiem abstraktem, ale miały konkretne odpowiedniki w krajobrazie, istniały jako góra, jezioro czy rzeka. Wysiłek misjonarzy skupił się na przeniesieniu atrybutów Starych Bogiń do ikonografii kościelnej i tym samym do wnętrza kościoła i odwróceniu uwagi od otaczającego go krajobrazu. Te wyjątkowe miejsca w naturze zostały zdiabolizowane. Dlatego znajdujemy wiele określeń typu Czarcia Góra, Diabelska Góra, Czarci Jar, Góra Czarownic itd, itp. Niemieckie odpowiedniki to Teufelskopf (Głowa Diabła) Hexenküche (Kuchnia Czarownic) i wiele innych. Te kapliczki i kościoły na pagórkach świadczą o długiej tradycji kultu przekazywanej z najgłębszej historii do dni dzisiejszych.

Diabelska ambona

Diabelska ambona

 

Metoda Nr. 8 – Badanie podań i mitów

Badanie mitów z danej okolicy HGA nazywa duchową archeologią. Przy czym ostrzega przed błędami, które się najczęściej popełnia przy ich analizie mieszając autentyczne, najstarsze sagi z bajkami, dykteryjkami czy historyjkami wymyślonymi w epoce Romantyzmu. Przy okazji dostaje się różnym dyscyplinom naukowym, głównie psychologii, które naginają pewne wątki sag i podań do swoich potrzeb. Przed tym zawłaszczeniem bronią je nie tylko wątłe treści owych podań i dziwaczne obce motywy, ale również ich uparcie powtarzające się struktury i powtarzalny przebieg akcji. „Tych podobieństw wspólnych dla wielu narodów Europy nie wymyśliła żadna „ludowa fantazja“, za nim skrywają się szeroko rozpowszechnione społeczno-historyczne procesy, które są przechowane w samym jądrze opowieści w bardzo oszczędnej formie. „ HGA przytacza w tym miejscu przykład tzw. kobiecych sag, w których zachowały się echa Trójpostaciowej Bogini. Owe trójki kobiet mają nadludzkie zdolności, są jednak często demonizowane, albo sprowadzane do roli bezradnych, winnych i szukających wybawienia. Podobnie wygląda cykl sag o krasnoludkach czy elfach. Albo przerabia się je na zabawne stworki, albo na diaboliczne istoty. Co prawda zbiera się te wszystkie motywy z różnych krajów dziś niezwykle pilnie, sterty książek rosną, ale przeważnie odbiera się je jako osobne części folkloru bez zrozumienia pradawnej, wspólnej kulturalnej tradycji, której są nosicielami.

Mity i sagi dopiero wtedy zaczną do nas przemawiać, kiedy będziemy w stanie dotrzeć do owego jądra, oczyścić z naleciałości i elementów moralizatorskich.

Metoda Nr. 9 – Badanie folkloru

Tak jak sagi nie są produktem indywidualnych autorów tak samo ludowe pieśni, tańce, hafty, obrzędy, rytualne wypieki przenoszą pogańskie relikty wcześniejszych społeczeństw, nawet jeżeli towarzyszą obecnie chrześcijańskim świętom. Nawet jeżeli nie wszystkie obrzędy są dzisiaj zrozumiałe a nawet zostały zdegradowane do roli turystycznej rozrywki to jednak często nawiązują do miejscowego krajobrazu, do specjalnych kamieni, źródeł i jezior i zdradzają ich symbolikę.

Metoda Nr. 10 – Badanie peryferii i kulturowych nisz

Na obrzeżach najlepiej zachował się jeszcze autentyczny folklor, który nawiązuje do tradycji matriarchalnej z okresu kamienia i brązu. W szybko zmieniających się centrach miejskich wygasła ona już dawno. Właśnie te oddalone, peryferyjne obszary, których kiedyś odgrywały kulturową rolę, ale których świetność została dawno zapomniana, przechowują jeszcze resztki pamięci. Mogą to być wyspy, wielkopołaciowe lasy, bagna, moczary, wysokie góry z opustoszałymi dolinami. To właśnie do takich miejsc prowadzi książka Heide Göttner-Abendroth.

Herthasee, Rügen

Herthasee, Rügen

Reklamy