Domus de Janas

Zdrowo się naprzeklinałam przy wspinaczkach po kamienistych, sardyńskich ścieżkach do wykutych w skałach jaskiń-nekropolii. Wyobrażałam sobie procesje żałobników, potykających się o kamienie kilka tysięcy lat temu, niosących zwłoki do miejsca spoczynku. Na Sardynii jest około 2500 Domus de Janas. Prawdopodobnie wiele jeszcze jest nieodkrytych. Powstawały od 6000 lat temu, w kulturze Ozieri do epoki nuragijskiej, czyli do mniej więcej 1800 p.n.e. Różnią się od siebie, niektóre mają jedynie parę komnat, inne są rozbudowane i tworzą małe osiedla z 40 grobami. Jedne są bogato dekorowane spiralami i symbolami byczych rogów, inne są skromne. Główne nekropolie są przeważnie zbudowane według wspólnego schematu, długie korytarze prowadzą do owalnego pokoju ceremonii, na ścianie naprzeciwko znajdują się tzw. ślepe drzwi, z prawej i lewej strony są wejścia do kolejnych pomieszczeń z kamiennymi ławami i niszami. Naukowcy do dzisiaj nie są pewni, czy zmarli byli składani w środku, czy zostawiani przed wejściem i poddawani procesowi dekarnacji (ręcznie lub przez ptaki) i dopiero po niej szkielety były wnoszone do środka

Kim były Janas?

Etymologia „Janas” jest bogata, ale nie jednoznaczna. Nekropolie były również nazywane Domus de Fadas (fates), czyli „domami wróżek”. Antonangelo Liori, autor książki o demonach, mitach i magicznych rytuałach Sardynii ostrzega przed mieszaniem wróżek z „janas”, według niego są to byty odrębne. Claudia Zedda nazywa jednak Janas sardyńskimi wróżkami. Każdy region Sardynii ma swoje legendy o nich, opowiadają one o Janas jako pięknych, małych paniach, ubranych w czerwone suknie. Noszą kwieciste chusty, trzymają złote wrzeciona. Śpią w dzień, a w nocy przędą złote nici. W ich pieczarach schowane są skarby. Nagradzają dobrych ludzi a chciwych okrutnie karzą. Jeszcze inne legendy opowiadają o Janas piorących nocą ubrania. Im więcej czytam o Janas tym bardziej widzę podobieństwa z alpejskimi białymi paniami czy mitycznymi, bretońskimi „praczkami”.  Panie chroniące skarby w grotach to popularny topos mitologiczny w Europie. „Skarb” to nie złoto i drogie kamienie, ale symbol wiedzy, mądrości, władzy nad światem i życiem. Przędzenie nici oznacza, że decydowały o życiu i śmierci ludzi, podobnie jak inne przędzące boginie w europejskiej mitologii. Na ogół Janas są dobrotliwe, ale zdarzają się również okrutne, zwane Mala Jana (zła Jana) czy Margiana. Określenie Margiana jest zbliżone do sardyńskiej nazwy wilków „margiani” i jest obecne w toponimii sardyńskiej.

Naukowcy wywodzą ich imię od Diany, rzymskiej bogini. Ten trop jest możliwy, ale niepełny.  Czyżby Domus de Janas otrzymały nazwę dopiero w okresie rzymskich wpływów na wyspie? A może imię Diany ma starszą tradycję w Europie? Inne warianty jej imienia to Iana, Deana i Diviana. Wielu naukowców wiąże imię z indogermańskim korzeniem *dei oznaczającym «świecić, błyszczeć”. Z niego miały wykształcić się nazwy bogów jak Dios, póżniej Zeus oraz Deus. W wielu językach i dialektach określenie „czarownica” miało pochodzić od imienia „Diana”, „jana” w starotoskańskim i sardyńskim, „janára” w staroprowansalskim, „gene” w starofrancuskim. W pamfletach i kazaniach księży w Europie imię Diana było jednoznaczne z diabłem. 

Mam wrażenie, że „janas” może mieć jeszcze jedno wytłumaczenie. Ale o tym za chwilę. Na fotografiach powyżej figurki z okresu Ozieri (Muzeum w Cagliari)

Tajemnicze drzwi

Mnie najbardziej zainteresowały ślepe drzwi w nekropoliach. Nie były wynalazkiem grupy Ozieri, malowano je, czy rzeźbiono już w grobowcach w starym Egipcie oraz w czasach Etrusków. Egipcjanie odziedziczyli tę tradycję po Mezopotamii, w której rzeźbione drzwi do nikąd, były popularnym elementem architektury grobowcowej i domowej. Były szczególnie popularne w okresie Pierwszej i Drugiej Dynastii ok. 3000 lat p.n.e.

Były magicznymi drzwiami do Innego Świata. Egipcjanie wierzyli, że dusze zamieniają się w ptaki z ludzką głową „Ba” i odfruwają przez te drzwi w zaświaty. Szamani wszystkich narodów przekraczali granice między światem żywych i światem martwych, podróżując w stanie transu, przechodząc przez ściany, lub unosząc się do nieba. Drzwi były granicą między jasnością i ciemnością, życiem i śmiercią. Za podobne miejsca przejścia między światami były uważane również wyspy, jeziora czy źródła. W pewne dni granice między tymi dwoma światami znikały i zmarli odwiedzali żywych. Wtedy witano ich pożywieniem, napitkami i pieśniami. W Sardynii zwyczaj biesiadowania w Domus de Janas zachował się bardzo długo. Czytając o zwyczajach sardyńskich, o dzieciach, które biegają po domach przy Święcie Zmarłych, recytując wiersze i zbierając słodycze zastanawia mnie zaciekłość wrogów Halloween. Nie mają pojęcia, że podobne obyczaje były od tysiącleci praktykowane również w Europie.

W starożytnym Rzymie, w każdym domostwie znajdowały się „drzwi zmarłego”, „la porta del morto” obok drzwi wejściowych. Były zamurowane i wąskie, prowadził do nich wysoki stopień. W przypadku śmierci domownika przebijano te drzwi i wynoszono przez nie zmarłego na zewnątrz, następnie zamurowywano je.

W „Domus de Janas” znaleziono wiele figurek bogiń z kultur Ozieri i Bonuighinu. Naukowcy są zgodni co do tego, że przedstawiały postać Dea Madre. Jej partnerem, jak w reszcie kultur Basenu Śródziemnomorskiego był byk, jego rogi były obecne wszędzie, na ceramice, na ścianach, na menhirach. Owalne, kamienne domy były budowane na otwartym, nieogrodzonym terenie, blisko miejsc kultu. Pokojowy charakter tych społeczności zmienia się gwałtownie wraz z epoką brązu i kulturą nuragijską, w której dominują wieże i warownie, budynki o wyraźnie obronnym charakterze. Popularnym motywem w sztuce staje się przedstawienie wojownika.  

Szkielety składane były w grotach nekropolii w pozycji embrionalnej, ściany i szkielety był pokryte pigmentem czerwonej ochry. Zmarły wracał w ten sposób symbolicznie do łona pramatki. Przez drzwi, będące jej waginą. Po łacinie drzwi nazywają się „ianua”, w sardyńskim „janna”. Ta Janua Coeli, Brama Niebios, rozpowszechniona przez chrześcijaństwo, pochodzi od Bramy Juno (Uni albo yoni). Juno jako personifikacja drzwi ma dwie twarze patrzące w przeciwne kierunki, na zewnętrzną bramę urodzin i przeciwną bramę prowadzącą do śmierci. Podczas jej święta w styczniu zwracano się do niej per Antevorta i Postvorta, czyli bogini patrzącej wprzód i wstecz. W procesie patriarchalizowania rzymskiego panteonu dodano jej towarzysza Janusa z dwoma twarzami, który potem zawładnął całą symboliką bogini, jako bóg wszystkich źródeł, początków i końców, wyjść i wejść, drzwi i bram. Stał się ojcem innych bogów. Miał być również wynalazcą rolnictwa i pośrednikiem między ludźmi i bogami. Oszałamiająca kariera. Jeszcze później pojawił się Piotr, z kluczami do tej bramy niebios. Te klucze wcześniej miały boginie! Chrześcijańska wersja „janua coeli” przedstawiała po jednej stronie raj, po drugiej stronie piekło. Ta „zła”, „śmiertelna” strona janua coeli została przez chrześcijańskich teoretyków nazwana „januą diaboli”, czyli bramą, przez którą wkracza diabeł. I logicznie, ojcowie Kościoła używali tego określenia na kobietę. Kobiety do dzisiaj, są bramami diabła w kościele katolickim.

Imię Diany ma bogatą tradycję, Diana, Dana, Ana jest obecna w Europie od czasów neolitycznych, również w toponymii. Całkiem możliwe, że jej imię zostało nadane drzwiom prowadzącym z naszego świata do Zaświatów. Z biegiem czasu jej tradycja została zapomniana, zakłamana. Zamieniła się w legendach w grupę wróżek, dziwnych skrzatów, duchów. W ikonografii kościelnej brama jest stylizowana na mandorlę z Marią. Echo neolitycznych drzwi, echo pierwotnego symbolu waginy. Bardzo tu pasuje trafny slogan z wyszywanek ATAKAMAKATA, który znalazłam na facebooku „Na początku była szczelina, nie bóg ojciec a matka wagina”.

Bibliografia 

https://www.oltremagazine.com/site/etruschi-porta-morto.html

Il ricettario delle janas

Liori Antonangelo, Demoni, miti e riti magici della Sardegna, Newton Compton, 1992

Melis Paolo, Prehistoric Sardinia, Carlo Delfino, Sassari, 2018

Nicoletti, Fabrizio Manca, Il culto delle acque in Sardegna. Miti, riti, simboli, ISKRA, 2012

Reklama

Informacje o vouivrenoire

Born in Warsaw, studied English Philology in Lublin (Poland). Moved to Zurich in 1976, studied at Zurich University (Journalism, Slavic Philology, English Literature). Married, two daughters, two granddaughters.
Ten wpis został opublikowany w kategorii BLOG i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s