Carel van Schaik, Kai Michel, Prawda o Ewie. Wynalezienie nierówności między kobietami i mężczyznami, Rowohlt, Hamburg, grudzień 2020

Biologia i kultura

Kiedy i dlaczego zaczęło się zniewolenie kobiet w ludzkiej historii? Co zadecydowało o tym, większe muskuły mężczyzn, wynalezienie pługa, zrozumienie zasad prokreacji i roli mężczyzny w zapłodnieniu? Przypadek, przeznaczenie, pomyłka? Dziennikarka w szwajcarskiej TV poprosiła Carela van Schaika o krótką odpowiedź. „Krótką?” van Schaik pokręcił głową wybuchając śmiechem, wziął sporą kartkę i namalował na niej długą linię. Linia miała przedstawiać rozwój ludzkiej historii, 2 miliony lat homo erectus wraz z ostatnimi 300 000 latami istnienia homo sapiens. Przez cały ten długi okres płcie istniały w równowadze, w egalitarnych grupach, dopiero na samym końcu linii, w ostatnich 5000 lat następuje załamanie, władza przechodzi w ręce mężczyzn.

Aby zrozumieć ten proces konieczna jest głęboka wiedza o biologii ewolucyjnej, zoologii, antropologii i etologii. Badaczki feministyczne odrzucały przesłanki biologiczne, widząc w nich słusznie, sprytnie zastawione pułapki tłumaczące nierówność między płciami: „kobieta ma macicę, kobieta jest fizycznie słabsza, jej mózg ma mniejszą objętość, itd. Itp.” Według autorów „Prawdy o Ewie” nadszedł najwyższy czas, aby porzucić strach przed biologią. To właśnie niewiedza o niej powoduje, że populistyczne pomysły padają na żyzną glebę. A to zaczyna być niebezpieczne. „Od pewnego czasu antyfeminizm stał się częścią spiskowo-teoretycznych majaków ekstremalnie prawicowych i rasistowskich środowisk: emancypacja ma odbierać kobietom ich „naturalne przeznaczenie”, czyli chęć do rodzenia, aby w ten sposób przyśpieszyć „zagładę białej rasy”. Chętnie usprawiedliwiając nierówność odmienia się przez wszystkie przypadki przymiotnik „naturalny”. Najwyższy czas, twierdzą autorzy, skończyć z przekonaniem, że nierówność może być naturalna i przypominają, że również dzieciobójstwo należy do jak bardziej naturalnych zachowań u prymatów i homo, a jednak jest potępiane w większości kultur.

Biologia pozwala, kultura zabrania! Biologia oferuje nam niezwykle bogate spektrum zachowań i reakcji. To kultura ogranicza je, wybiera jedne, zabrania drugich. Homoseksualizm istnieje, ale to czy będzie akceptowany, czy nie, zależy od kodów kulturowych, kobiety mogą rodzić dzieci, ale nie muszą, biologii jest to całkiem obojętne. Kobieta może być promiskuitywna, albo aseksualna. Kobiety z plemienia !Kung czy Aché mają po kilku mężów i kilkunastu kochanków, skąd się więc wzięła patriarchalna wierność, skąd się wzięło pojęcie monogamii? Pytania nad przyczynami dominacji mężczyzn trapiły badaczki feministyczne od wielu lat. Miały pecha, twierdzą Schaik i Michel, zaczęły zadawać owe pytania zbyt wcześnie. Nauka do XX wieku była zdominowana przez mężczyzn, interesujących się przede wszystkim męskimi tematami. Większość historycznych źródeł była tworzona przez mężczyzn, co więcej, tylko kultury posiadające pismo zasługiwały na uwagę i badanie XIX wiecznych historyków. Wszystkie prace dot. historii kobiet zaczynały się od czasów greckich, lub rzymskich, czasem od chrześcijaństwa. Niestety, owe kultury były patriarchalne.

Dopiero od lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia otwierają się nowe perspektywy dzięki postępom w nauce m.in. prymatologii, archeologii, genetyki, paleobiologii i antropologii. Dzięki nim możemy zrekonstruować struktury społeczne najwcześniejszych ludzi.

Egalitaryzm płciowy i rewolucja agrarna

Im dalej autorzy sięgają w głąb historii człowieka tym większa równość panuje między płciami. Kiedy 2 miliony lat temu niewielkie grupy homo erectus pojawiają się na sawannie, ich życie społeczne jest nacechowane współpracą, umiejętnością dzielenia się oraz zawieraniem przyjaźni. Wspólne wychowywanie dzieci było motorem sukcesu ówczesnych ludzi. Cooperative Breeding! W tym procesie uczestniczyli również mężczyźni. Naukowcy stwierdzili, że wśród prymatów i homo erectus wspólna troska o dzieci powoduje powiększanie się mózgu u potomków. Wśród grup nomadycznych nie było również możliwości ograniczenia przestrzennego, zarówno kobiety jak i mężczyźni poruszali się swobodnie w poszukiwaniu jedzenia.

Zmiana nastąpiła, kiedy zbieraczki i myśliwi zaczęli się osiedlać i rozwijać rolnictwo w młodszej epoce kamienia. Osiadły tryb życia oznaczał pogorszenie zdrowia przez mało urozmaiconą dietę opartą na zbożu, wyniszczające choroby, powodowane przez bliski kontakt ze zwierzętami hodowlanymi. Ciężka praca na polu oraz częstsze porody były zabójcze dla kobiet. Kobiety karmiły niemowlęta krócej, ponieważ mogły odżywiać je dodatkowo papkami z kasz, przez co odstępy między ciążami były coraz krótsze. Mimo pojawienia się chorób zakaźnych i epidemii nastąpiła eksplozja demograficzna. Osiadły tryb życia umożliwił gromadzenie dóbr, pojawiła się własność prywatna, zjawisko nieznane u wcześniejszych pokoleń. Ziemia, bydło i dobra zostały dziedziczone w linii męskiej. Kobiety stawały się niezastąpioną siłą roboczą, zapewniając jednocześnie spadkobierców. Im większa kumulacja bogactwa tym większe niebezpieczeństwo agresji z zewnątrz, tym większa potrzeba ulepszania technik wojennych, wzrost niewolnictwa oraz większa kontrola nad seksualnością kobiet. Coraz młodsze kobiety zostawiały swoje grupy rodzinne i przenosiły się do mężów. Matrylokalność, obecna jeszcze w początkowej fazie rozwoju rolnictwa -ogrodnictwie, została zamieniona na patrylokalność. W praktyce oznaczało to ubezwłasnowolnienie kobiet i przerwanie związków solidarnościowych między nimi. Tym samym zaczęły się kruszyć najmocniejsze filary kobiecej mocy: autonomia seksualna, ekonomiczna niezależność oraz mocna sieć kobiecych wspólnot. Badacze stawiają pytanie: czy Ewa, która była inicjatorką i spiritus movens rewolucji agrarnej wpadła we własną pułapkę?

Z czasem nastąpił wyraźny podział sfery religijnej na męską i kobiecą. Męskie bóstwa wzrastały w siłę, uzurpowały pozycję bogiń, stawały się częścią aparatu państwowego. Dotychczasowi partnerzy bogini, jej synowie, bracia i kochankowie wysuwali się na pierwszy plan, przejmując władzę i atrybuty matek i sióstr. Nastąpił rozłam na religię państwową i oficjalną oraz ludową.

Kryzys męskości, fallocentryzm

Dla Van Schaika i Michela przełomowym punktem w procesie przejmowania władzy przez mężczyzn jest już okres wcześniejszy, czas pierwszych miast neolitu, Catal Hüyük (ok. 7 000 p.n.e.  i Goebekli Tepe (początek ok.10 000 p.n.e.) Goebekli Tepe w południowo-wschodniej Anatolii to wielkie sanktuarium z kamiennymi słupami w formie litery T ustawionymi w kręgi. Na słupach mamy ryciny zwierząt, lisy, węże, lamparty, lwy, gazele, skorpiony, bawole czaszki. Do tego figury męskie z erekcjami. Autorzy zauważają brak kobiecej symboliki. Jedną figurę kobiecą z rozkraczonymi nogami, między którymi wypływa woda uważają za przypadek, za późniejsze i nieudolne grafitti. Sanktuarium jest dla Van Schaika i Michela symbolem fallocentryzmu, demonstrowania męskiej siły i stanowi cezurę do wcześniejszych matrycentrycznych miejsc kultu. Miała to być rekompensata za utratę prestiżu mężczyzn łowców. Życie osiadłe nie przynosiło mężczyznom splendoru, poczucia siły, autorytetu oraz braterstwa. Utraconą pozycję trzeba było nadrabiać w inny sposób, między innymi przez wywyższanie się ponad kobiety. Toksyczna mieszanka potencji, agresji i kultu śmierci oraz logiczna konsekwencja: walka i wojna jako namiastka polowań, gloryfikowanie herosów wojennych. I tu następuje dla mnie zgrzyt w rozumowaniu autorów. Van Schaik i Michel ignorują kobiece figurki z Catal Hüyük, Nie widzą w nich wyobrażenia boskości. Jest to dla mnie niewytłumaczalne, ponieważ figura dostojnej kobiety siedzącej na tronie z dłońmi opartymi na głowach leopardów nie może być niczym innym niż symbolem władczyni. Ten symbol będzie kontynuowany i powielany uparcie w wielu wariantach aż do czasów przedchrześcijańskich. Następnym błędem jest opieranie teorii powstania fallocentryzmu jedynie na części wykopalisk z Goebekli, przypominam, że do tej pory odkopano jedynie jedną piątą sanktuarium. Trochę za wcześnie na wysuwanie wniosków.

Autorzy omijają temat matriarchatów szerokim łukiem. Według nich matriarchatu nie było. Jasne, że matriarchatów jako odwrócenia patriarchatu trudno się doszukać w historii. Jak jednak nazwać społeczeństwa żyjące według innych zasad niż patriarchalne? Społeczeństwa matrylokalne i matrylinearne? Van Schaik i Michel nazywają społeczności powstałe po egalitaryzmie wcześniejszych pokoleń matrixem patriarchalnym. Patrixem. Lekceważą jednak systemy matrixu, które zachowały się jeszcze szczątkowo do dzisiaj. Lekceważą również badaczki matriarchatów, mimo że są wymienione w b. bogatej bibliografii książki.

Grzech Ewy

Dlaczego napiętnowanie Ewy pojawia się już na samym początku Biblii? Jeżeli władza mężczyzn nad kobietami miała być „naturalnym” zjawiskiem, to dlaczego trzeba było grzechu i kary kobiety, żeby usunąć ją z raju i zniewolić wszystkie następne pokolenia? Ewa przejawia inicjatywę, jest odkrywcza, ciekawa, odważna. Adam podąża za nią. Tego nie mógł tolerować zazdrosny Bóg, który uzurpował sobie pierwsze i najważniejsze miejsce w panteonie i nie tolerował konkurencji. A w starym Izraelu konkurencja była liczna, archeolodzy znaleźli w siedliskach ok. 3000 charakterystycznych figurek kobiecych, przedstawiających boginię Asherę. Wiadomo było, że Jahwe miał na początku kariery towarzyszkę. Istniały kulty przodków, demonów, duchów opiekuńczych. I tu natrafiamy na powód ukarania Ewy. Kobiety były grupą najbardziej oddaloną od monoteistycznego Boga, nie były związane z kultem elity państwowej, z wyłącznie męskimi kapłanami zazdrosnego Boga. Ich obrzędowość była niezależna od kultu Jahwe. Tę wolność należało ukrócić, obok zazdrosnego Twórcy nie było miejsca dla innych. Aby nie dopuścić do ich buntu, ponownego sięgnięcia po jabłko wiedzy i komitywy z wężem kobiety musiały znaleźć się pod kontrolą mężczyzn.

Tak więc historia o Adamie i Ewie to przykład tzw. „czarnej pedagogiki”, którą autorzy porównują do dziewiętnastowiecznych umoralniających historyjek dla dzieci, w których niesłuchanie się starszych kończyło się utratą palca, samospaleniem czy śmiercią głodową. Koniec z rytuałami dla przodków, z magią, z czarami, wróżeniem, z całą sferą religijności kobiecej, ważnej również dla mężczyzn, bo była bezpośrednio powiązana z codziennymi troskami i przeżyciami. Ta wiara nie potrzebowała świętych pism ani wielkich świątyń. Monoteizm był kolonizacją, imperialistycznym wtargnięciem w świat wiary. Jahwe zajmuje się sprawami państwowymi, decyduje o polityce, ale jest bezradny w sprawach codziennych. Karze i morduje narody, zsyła na nie plagi, ale nie może nieść pocieszenia jednostce. Zsyła choroby, które są karą za grzechy, ale nie jest w stanie nikogo uzdrowić, nie jest kompetentny w takich obszarach jak śmierć i żałoba, w sprawach kobiecych nie posiada najskromniejszej nawet wiedzy. Mimo wysiłków współczesnych teolożek, które podkreślają jego bezpłciowość, Bóg biblijny jest „natrętnie męski”. Podobnie jak każda zdrada narodu Izraela, jako oblubienicy Pana jest karana jako wystąpienie przeciwko woli Boga, tak każda zdrada kobiety wobec mężczyzny zasługuje na najcięższą karę. Stąd bierze się obsesja patriarchatu związana z seksualnością kobiet, ich wiernością, monogamią i dziewictwem. Dla kobiet oznacza to samotność i izolację.

Tracą swoją duchową ojczyznę i zostają skazane na łaskę i niełaskę religii zdominowanej przez mężczyzn. W najbardziej intymnych momentach są poddane męskiemu bogowi wraz z jego męskimi ekspertami, którzy nie mają zielonego pojęcia co oznacza kobiecość. Kobieca seksualność? Jest traktowana jako zagrożenie. Odtąd męscy kapłani, potem męski kościół czuwają nad zbawieniem duszy kobiet. Kiedy kobiety muszą spowiadać się mężczyznom ze swoich trosk i „grzechów” wtedy kontrola Patrixu osiąga perfekcję.” (s. 420)

Nowy Testament z pokojowym prorokiem przychylnym kobietom osłabia Patrix tylko chwilowo. Ojcowie i propagandyści Kościoła umacniają do dzisiaj negatywny obraz słabej kobiety, posłusznej żądzom cielesnym, intelektualnie podrzędnej mężczyźnie, istoty skłonnej do grzechu, nadającej się jedynie do prokreacji. Czy dzisiejszy wzrost fundamentalistycznych ugrupowań na całym świecie i ich agresywna agitacja na rzecz „naturalnego porządku” świata to realne zagrożenie, czy dowód na przedśmiertne drgawki patriarchatu?

.

Informacje o vouivrenoire

Born in Warsaw, studied English Philology in Lublin (Poland). Moved to Zurich in 1976, studied at Zurich University (Journalism, Slavic Philology, English Literature). Married, two daughters, two granddaughters.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s