Żona mojej matki – ślady matriarchatu w Zachodniej Afryce

Przyznam się, że wspomnienia Davida Uru Iyama na początku trochę mnie rozczarowały. Tytuł jego książki był bardzo zachęcający „Matriarchat i władza w Afryce. Aneji Eko.“ D. U. Iyam jest antropologiem[1], ale w swojej książce zrezygnował z analizy antropologicznej na rzecz wspomnień z dzieciństwa, spędzonego z dala od rodziców, pod opieką niezwykłej babci Aneji Eko. Autor mieszkał z nią w jednej z wiosek grupy Agwagune w Nigerii. Aneji Eko cieszyła się wielkim autorytetem, nie tylko w obrębie swojej grupy, jej sława docierała również do stolicy Nigerii, była znajomą polityków, jej decyzje były respektowane. Była otaczana głębokim szacunkiem, mimo że była analfabetką i nauczyła się tylko podpisywać swoim nazwiskiem. Reprezentowała naturalny majestat wielkich klanowych matek, który można zrozumieć dopiero po zgłębieniu innych prac na temat afrykańskich tradycji matriarchalnych.

daviduiyam

David U. Iyama przybliżył czytelnikom świat nigeryjskich wiosek, pokazując rytuały życia codziennego, obrzędy oraz skomplikowane więzi między rodzinami i sąsiadami, bez idealizowania owego społeczeństwa. Znając zasady systemów matriarchalnych w innych częściach świata można je również zauważyć w wiosce Iyamy: ekonomia subsystencji polegająca na wymianie towarów między członkami rodu i społeczności wioskowej, wiara w przodków i ich reinkarcję w rodzinie, wspólna odpowiedzialność za dzieci danej grupy, niezależność ekonomiczna kobiet. Iyama miał wiele „matek“, jego biologiczna matka była tylko jedną z nich. Pod podłogą chaty Aneji Eko były groby przodków, oczywiście najważniejszych. Inni byli grzebani przed domem, mniej ważni na cmentarzu. Kiedyś, w latach siedemdziesiątych, podczas konfliktu wojennego, kiedy babcia nakazała Iyamie zagrzebać skrzynię z cennymi rzeczami w chacie, natknął się wtedy na resztki zetlałych tkanin, babcia rozkazała mu wtedy kopać nieco dalej, aby nie naruszyć spokoju zmarłego.

Pod koniec książki Iyama opisuje ciekawe spotkanie. Po uroczystym przyjęciu, wydanym z okazji jego powrotu do wioski ze szkolnym dyplomem:

„młoda kobieta, której nie znałem, podeszła do mnie, dygnęła i powitała: „Ina, cham-o! (Witaj, panie)“. (…) nie rozpoznałem jej. Odpowiedziałem na jej powitanie przyznając się, że jej nie pamiętam. „Jestem żoną Mamy“. Jedna z moich matek, która jeszcze została po przyjęciu wtrąciła się w rozmowę: „tak, kiedy wyjechałeś do Lagosu, wiele naszych dzieci przeniosło się do Calabar i wioska opustoszała. Nikt nie mógł pomóc naszej matce w jej pracy domowej i w interesach, więc się naradziliśmy i zdecydowaliśmy znaleźć dla niej żonę“. Tego rodzaju małżeństwo nie było zbyt popularne w Agwagune: jedyna kobieta, która poślubiła kobietę w mojej wiosce, wróciła z Ghany, kiedy chodziłem jeszcze do podstawowej szkoły w Itu. Była znana jako „Mama Sekondi“, ludzie z Agwagune nazywali Ghanę Sekondi. Dziwne, ale tylko kobiety wybierały się w podróż do Sekondi. Kiedy mówiłeś, że jedziesz do Sekondi, wszyscy byli pewni, że wrócisz stamtąd niesłychanie bogaty. Babcia wyrażała się o tych kobietach z wielką pogardą, twierdziła że jadą tam, żeby się prostytuować. W wiosce mówili, że Mama Sekondi zarobiła dużo pieniędzy w Ghanie, przywiozła tyle walizek, że przez całe swoje życie takiej ilości się nie zobaczy. Porozmieszczała je w domach znajomych, ponieważ nie mieściły się w jednym domu. Przeniosła się potem do Aby, gdzie po paru miesiącach założyła restaurację i ożeniła się z dziewczyną z grupy Igbo, która wniosła dwoje dzieci do małżeństwa. Moja babcia nie miała tyle pieniędzy, ale rodzina mimo wszystko znalazła dla niej żonę.

Byłem bardzo szczęśliwy, że mogłem przywitać Imę jako nowego członka naszej rodziny. Babcia powiedziała, że poślubiła Imę ze względu na dom, ale nie była z niej zadowolona, ponieważ żona uprawiała seks z wieloma mężczyznami w wiosce bez jej pozwolenia. Kiedy kobieta poślubia inną kobietę, ta kobieta-żona może uprawiać seks z kim chce, ale mężczyźni muszą być zaakceptowani przez kobietę-męża. „Śpi z każdym w wiosce, nawet z Odinem, który jest największym leniuchem. Lekceważy tych, którzy, według mnie, nadawaliby się na ojców jej dzieci i zadaje się z tymi, których potomkowie wypełnią ten dom jak kozy. Powiedziałam jej, że jeżeli zajdzie w ciążę z jakimś zwierzęciem to wyślę ją z powrotem do Ibibio. (…) Agwagune nigdy nie uważali partnera seksualnego kobiety – żony za prawdziwego ojca dziecka. Dla wioski ten partner po prostu nie istniał i dziecko dorastało bez poznania go. Jedyną osobą uznaną za ojca była partnerka kobiety. I nawet gdyby Odin został biologicznym ojcem dziecka Imy, nie ponosiłby żadnej odpowiedzialności za jego wychowanie czy dobrobyt. Ewentualne dzieci będą należeć do mojej babci, otrzymają jej rodowe nazwisko a główną odpowiedzialność za nie przejmą kobiety i mężczyźni naszej rodziny. Głównym zmartwieniem mojej babci było to, że dzieci Imy mogą pochodzić od mężczyzn, których uważała za „lazy and incoroble[2]. Ima zawsze zwracała się do mnie per „brat“, tak jak reszta ludzi w wiosce, a ja nazywałem ją „gwa aworo“ (nasza żona) „ (tłumaczenie moje)

184-185, Matriarchy and Power in Africa. Aneji Eko. David Uru Iyam, Palgrave MacMillan, New York, 2013

W następnych blogach postaram się pogłębić temat małżeństw między kobietami, temat dziewcząt-chłopców, opowiem o tradycji matriarchalnej Afryki Zachodniej oraz o słynnych dynastiach królowych i ich Bogini. Będzie również o kolonizacji indygennych matriarchatów przez islam i wprowadzaniu patriarchalnego systemu. Literatura na temat matriarchatów afrykańskich jest skromna, wiele prac pochodzi z lat pięćdziesiątych zeszłego stulecia. Niektóre z nich są częściowo krytykowane przez współczesne badaczki afrykańskie, jak między innymi Ifi Amadiume, za europocentryzm i optykę patriarchalną, lekceważącą matriarchalną tradycję w Afryce.

[1] David U. Iyam wykłada na Whittier College w Stanach Zjednoczonych. Jego poprzednie książki to „The Broken Hoe“ i „Nigeria“.

[2] Babcia stworzyła swoją wersje angielskiego i używała często słowa „incoroble“ mającego oznaczać „obibok, łachudra“.

Reklamy

Informacje o vouivrenoire

Born in Warsaw, studied English Philology in Lublin (Poland). Moved to Zurich in 1976, studied at Zurich University (Journalism, Slavic Philology, English Literature). Married, two daughters.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s